Isuzu D-Max 2021 – bomba testosteronowa na kołach

Isuzu to marka bezbłędna! Bo jak inaczej określić fakt, że produkuje tylko jeden model samochodu? Jeśli szukasz sposobu na poprawienie swojej samooceny czy męskości, a przemierzając ulice swojego miasta chcesz poczuć się jak prawdziwy szeryf – Isuzu D-Max 2021 jest dla Ciebie! Zapraszam do lektury testu tej bestii!

Isuzu D-Max 2021 – bomba testosteronowa na kołach!

Ekskluzywny muł do pracy

D-Max to typowy pickup. Na polskich drogach coraz częściej można spotkać auta pokroju opisywanego Isuzu, jednak to wciąż dość mierny odsetek. Za oceanem pickupy to typowe auta robocze. Tak naprawdę, jeśli zapytałbym kogoś z jakim krajem kojarzą mu się “pikapy” bez zastanowienia rozmówca wskazałby USA. Na naszych polskich drogach pikupy przegrywają batalię z busami, które gwarantują lepszą ładowność czy przystępną cenę. Ale gdzie w tym wszystkim przysłowiowy “lans”?  Podróżując D-Maxem bardzo często spotykałem się z pozytywnymi komentarzami i zachwytami nad samochodem. Niestety wzrok zazdrości również się pojawiał. Nasza polska mentalność chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać… Potwierdza to tylko to, że D-Max jest po prostu zajeb**** i oryginalny.   

Dla kogo jest Isuzu D-Max 2021? A no dla kogoś kto lubi łączyć lanserkę z praktycznością. Bez problemu przewieziemy ładunek o wadze 1 tony. Do kabiny zapakujemy całą swoją rodzinę i w komforcie na wysokim poziomie pojedziemy na niedzielny off-road. Gdybym potrzebował “muła” do pracy, a przy tym wożąc się po mieście chciałbym skraść kilka niewinnych uśmiechów płci przeciwnej, wybór byłby prosty – Isuzu D-Max LSE.

Sprawdź inne testy pickupów na naszym portalu. Wystarczy, że klikniesz w ten link.

D-max – antagonista słowa “incognito”

Jeśli szukasz samochodu, którym nie będziesz się rzucał w oczy – D-Max nie jest dla ciebie! Pikup od Isuzu to olbrzym, przy którym większość kompaktów, a nawet sedanów wygląda jak gokarty. 5265mm długości, 1870mm szerokości,1790 mm wysokości to wymiary tej japońskiej bestii. Wraz z rozstawem osi 3125 mm i masą własną przekraczającą dwie tony, D-Max może przyprawić o szybsze bicie serca innych uczestników ruchu drogowego. Dzięki takim gabarytom ten japoński pikap sprawia wrażenie cywilnego czołgu. Testowany model Isuzu D-Max 2021 to wersja LSE. Jego głównym atutem jest podwójna kabina, dzięki której możemy swobodnie podróżować z całą (5-cio osobową) rodziną.

Nie sądziłem, że kiedyś zwróciłbym uwagę na auto w takim kolorze. Pomarańczowa, metaliczna farba dodaje D-Maxowi polotu w przeciwieństwie do innych, bardziej stonowanych barw. Smaku dopełnia czarna atrapa grilla wraz z agresywnie poprowadzoną linia przednich reflektorów. Widać, że konstruktorzy idą z duchem czasu.

Isuzu D-Max 2021 – wnętrze jak w rasowej limuzynie

D-Max to jeden z najwygodniejszych samochodów jaki testowałem w 2020 roku! Tak ładnie skrojone wnętrze aż nie pasuję do stylistyki tej fortecy na kołach. Mamy tu do czynienia z bardzo wygodnymi, obszytymi skórą, świetnie wyprofilowanymi fotelami z podgrzewaniem. Wszystko co nas otacza jest wykonane z niezwykłą dbałością, a rozglądając się po elementach kokpitu czy obiciach drzwi nie uświadczymy tanich materiałów. Większość z nich przeszyta czarną, miękką skórą. Do kontroli nad multimediami został nam oddany 9-calowy, dotykowy ekran. Na pokładzie jest wszystko, czego potrzebujemy w nowoczesnym aucie. Dlatego nie mogło się obejść bez wsparcia Apple CarPlay i Android Auto.

Cieszy fakt, że pomimo tak ogromnego ekranu, producent zdecydował się oddać do dyspozycji klawisze fizyczne, które ułatwiają operowanie klimatyzacją czy multimediami. Podczas dłuższych podróży nad zmysłami audiofilów zadba osiem głośników rozmieszczonych w kabinie D-Maxa. Jakość dźwięku stoi na bardzo wysokim poziomie. Jedynie przy bardzo głośnej muzyce można usłyszeć lekkie “nieścisłości” w okolicach deski rozdzielczej.

Isuzu D-Max 2021 – wrażenia z jazdy

Jednostki silnikowe to bolączka dzisiejszych pikapów. W tym przypadku jest podobnie, gdyż sercem testowanego egzemplarzu była jednostka diesela o pojemności 1.9 i mocy 164 KM i 360 Nm momentu. Do spokojnej jazdy i przemieszczania się z punktu A do B w zupełności wystarczy. Dwu-litrowe silniki wysokoprężne w nowych pikapach to znak naszych czasów. Najbliższa konkurencja D-Maxa czyli Hilux i Ranger są wyposażone w silniki o podobnej mocy i pojemności.

Prezentowany egzemplarz był wyposażony w automatyczną 6-biegową skrzynię. Do przekładni większych zastrzeżeń nie miałem, jednak chcąc wykonać dynamiczny manewr wyprzedzania musimy mieć na względzie masę pojazdu i jego dość słabe osiągi względem gabarytu. Skrzynia potrzebuję chwili po wciśnięciu gazu, aby zredukować na odpowiedni bieg. Dla mnie to normalne, że samochód tych rozmiarów nie będzie przyspieszał jak auto sportowe jednak, gdyby pod przednią maską znajdował się 3 litrowy diesel z podwójną turbiną nikt by się nie obraził. Coś a’la V6 pod maską, który posiadał testowany przez Daniela jakiś czas temu Volkswagen Amarok Aventura.

Pomimo lekko “ospałego” motoru, D-Maxowi nie można odmówić gracji z jaką porusza się po asfalcie. Już po paru przejechanych kilometrach można poczuć symbiozę między samochodem, a kierowcą. To taka baletnica na sterydach, która mimo swoich potężnych gabarytów delikatnie i z należytą gracją porusza się po miejskiej dżungli.

Na pokładzie Isuzu D-Max 2021 pokonałem około 1000km w tym czasie komputer pokazał spalanie na poziomie 10l/100km. Pragnę zaznaczyć, że większość czasu spędziłem na drogach szybkiego ruchu, gdzie spalanie sięgało 12l na 100km. Spory apetyt na olej napędowy D-Maxa można tłumaczyć jego rozmiarami.  Ktoś, kto rozumie w jakimś stopniu motoryzację nie będzie miał z tym żadnego problemu, jednak założę się, że znajdą się malkontenci dyskredytujący pikapa od Isuzu na starcie.

Isuzu D-Max 2021 właściwości terenowe

Jak to wygląda w kwestii liczb? Imponująco! Oczywiście, macie 4×4 z blokadą mechanizmu różnicowego na tyle, macie również 80 cm głębokości brodzenia. 24 cm prześwitu pod tylnym mostem robi wrażenie.

To co wprawiło mnie w niemałe osłupienie to to jak D-Max radzi sobie w terenie. Ten czołg nie miał problemów z wdrapaniem się pod stromą, piaszczystą górę, a z błotnistej nawierzchni ruszał bez zająknięcia. Nie było potrzeby używania seryjnych ulepszeń terenowych takich jak blokada mostu czy reduktor, a wszystko za sprawą świetnie działającego napędu na cztery koła.

A to wszystko działo się na fabrycznych oponach! Pomyślcie, co by się działo jakby „wrzucić” mu na felgi M/T-ki, podnieść jeszcze i tak oferujące wysoki prześwit zawieszenie. Finalnie, serio – Isuzu D-Max 2021 to świetna maszyna do pokonywania off-roadowych tras. Ale nie takich, gdzie jest lekka kałuża. Po prostu wjeżdża w ciężki teren bez zająknięcia. Nawet dość skomplikowane zjazdy i podjazdy nie robią na nim wrażenia. Krótko mówiąc – to nie tylko świetny kompan podczas wygodnych podróży po asfalcie. D-Max pokazuje na co go stać głównie wtedy, kiedy zjedziemy na piasek, błoto i tym podobne nawierzchnie. Co ciekawe, przecież ma tylko 1.9 i 164 KM pod maską. A jednak odwiedzając wymagający teren daje sobie radę. Szacun!

Podsumowanie
Podsumowując moje pierwsze, bliskie spotkanie z pick-upem Isuzu muszę stwierdzić, że to auto mnie zauroczyło. Pomimo tego, że silnik nie pozwoli nam na wariację jak z toru wyścigowego to właśnie w spokojnej, pozamiejskiej jeździe można się zakochać. O właściwościach terenowych nawet nie wspominam. To jeden z nielicznych wozów, które tak świetnie radzą sobie w off-roadowych sytuacjach!
Gdybym stał przed zakupem samochodu do pracy, który po godzinach miałby mi służyć jako auto do codziennej jazdy poważnie rozważałbym zakup Isuzu D-Max 2021.
Zalety
Komfort podróżowania
Wyposażenie na wysokim poziomie
Nagłośnienie
Nowoczesny wygląd nadwozia
Wady
Troszkę za mały silnik jak na takiego dzikusa
9
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
HP Elitebook x360 1030 G3 – biznes najwyższych lotów