Lexus IS 500 F - w Europie stop smog, go hybrid. W USA? Króluje V8

Lexus IS 500 F – w Europie stop smog, go hybrid. W USA? Króluje V8

Japończycy pokazali nam, Europejczykom co tracimy przez coraz bardziej rygorystyczne normy emisji. Wszędzie te samochody elektryczne, nikomu niepotrzebne hybrydy plug-in, z których właściciele skorzystają może z trzy razy przez okres użytkowania samochodu. A co trafia do USA? Oczywiście, mocarny wariant sedana, którego już niebawem będą upalać wszyscy, tylko nie my, Europejczycy. Lexus IS 500 F to nic innego jak sedan (powoli wycofywany z Europy), który uzyskał pod maską mocarne, pięciolitrowe, wolnossące V8.

O ironio, chciałoby się powiedzieć. Japońska marka bardzo mocno sugeruje, aby kupować hybrydy, żegnając diesle przy okazji. Coś mi się jednak wydaje, że to nic innego, jak reklamy skierowane pod konkretną grupę odbiorców. W tym przypadku mam na myśli Europejczyków przyzwyczajonych do ucinania kolejnych cylindrów. Jeszcze chwila, a w Mercedesie GLE będziemy cieszyli się, że pod maską pracuje trzycylindrowe 1.5 z czterema turbinami i hybrydą plug-in. Co do spalania takich plug-in’ów. Pamiętam jak właśnie GLE 500e według producenta miało palić 3,7 litra na 100 km. Tak, chyba z górki. Realnie? Piętnaście litrów w mieście, dziesięć w trasie. Kurtyna.

Lexus IS 500 F – coś mi tu nie gra…

OK, wylewam żale nad jakimś ciężkim SUV-em, a tu przecież pod lupę bierzemy japońskiego sedana. Przeglądając wiadomości widzę, że Lexus IS 500 F ma mieć ogromne tarcze hamulcowe w rozmiarze 35,5 cm z przodu i 32,3 cm z tyłu. Dostrzegam również, że ma mieć adaptacyjne zawieszenie i Torsen o ograniczonym uślizgu. Amortyzatorami zajmie się Yamaha, a felgami Enkei.

Lexus IS 500 F - w Europie stop smog, go hybrid. W USA? Króluje V8

No dobra, ale wróćmy do gorzkich żali. To bardzo smutne, że nam wciska się „fantastyczne” hybrydy ze skrzyniami CVT pochodzącymi wprost ze skuterów, a na innych kontynentach fani motoryzacji mogą upalać tak fantastyczny, wolnossący silnik. 5.0, V8, 478 KM, 535 Nm momentu, 8-biegowy, klasyczny, hydrokinetyczny automat i… napęd na tył. Drogi Lexusie, to jak to jest w końcu z tymi hybrydami? One są serio fajne, czy zaślepia się nam oczy ekologią, życiem w zgodzie z naturą, a za wielką wodę trafiają w kontenerach solidne, wolnossące motory o ogromnych pojemnościach?

Ja wiem, ja wiem, że V6 w BMW M3 F80 jest szybsze. Tak, Mercedes ma w C63 AMG 4-litrowe V8, ale czas już na nowy model, dlatego zapewne pojawi się tam V6-tka. Ja rozumiem, że Lexus IS 500 F będzie wolniejszy od tych aut. I nie tylko od nich. Do 60 mil (96 km/h) ma się rozpędzać w zabawne 4,5 sekundy, więc będzie niewiele szybszy od… niemieckiego crossovera. Tak, VW T-Roc R ma 4,8 sekundy w 2-litrowym benzyniaku. Mi tylko chodzi o to, że nam wmawia się, że era V12-tek, V8-ek powoli mija. Że hybrydy i elektryki są przyszłością. Przy czym przy okazji wrzuca się 5-litrową, wolnossącą benzynę do małego sedana i co? Mamy udawać, że tego nie widzimy?

Quo Vadis motoryzacjo

Czas zakończyć te smutki, odłączyć grzecznie z gniazdka hybrydę i odpalić smutnie brzmiące trzy, bądź cztery cylindry. Na pocieszenie podepnijmy sobie do zestawu audio telefony i włączmy jakiś filmik z dźwiękiem V8-ki bo tyle nam pozostało. A nie, czekaj. Takie coś miałem już w Peugeocie 308 GT z dieslem pod maską, kiedy przełączałem się w tryb sport. No trudno, może jak pandemia minie będzie mi dana podróż do USA, aby tam móc zobaczyć jak na żywo wygląda Lexus IS 500 F. Auto ma pojawić się na jesieni, więc mam nadzieję, że COVID-19 do tego czasu będzie tylko niemiłym wspomnieniem. Oby…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
BMW JAZZ CLUB 2017 – NOWE POKOLENIA