Najciekawsze finały od lat! Milwaukee Bucks mistrzem NBA!

Jeden z najciekawszych sezonów ostatnich lat dobiegł końca, a na szczycie ligi NBA stanęli Milwaukee Bucks! Drużyna z Wisconsin w finale pokonała Phoenix Suns, pomimo tego, że przegrali dwa pierwsze mecze. Giannis Antetokounmpo został MVP finałów.

Wielki powrót Milwaukee Bucks

Pierwsze dwa spotkania finałów mogły sugerować zupełnie inaczej. Phoenix Suns, którzy mieli przewagę parkietu, pewnie wygrali dwa pierwsze spotkania. Wtedy właśnie pojawiły się głosy, że to Suns zostaną Mistrzami NBA. Prawdziwych mistrzów poznaje się po tym, jak kończą, a nie jak zaczynają, a Milwaukee Bucks skończyli tę serię po mistrzowsku — dosłownie i w przenośni.

Kiedy tylko Kozły wróciły do swojej hali, zaczęły kłuć swoim porożem zawodników z Arizony. Mecz numer trzy tak naprawdę rozpoczął tegoroczne finały. Giannis Antetokounmpo w końcu otrzymał należyte wsparcie od swoich kolegów z drużyny. W meczu numer cztery pałeczkę najlepszego gracza serii przejął Khris Middleton, który wpakował Suns aż 40 punktów. Pomimo tego, że Bucks wyrównali serię i wygrali dwa mecze z rzędu, gra sprawiała wrażenie, że to nie drużyna z Milwaukee wygrała te spotkania, a Suns je po prostu przegrali. Być może w szeregi młodej ekipy ze słonecznego stanu Arizona wdarł się stres wielkiej sceny.

Milwaukee Bucks
Suns nie mieli odpowiedzi na Giannisa, który zdominował finały.

O ile w przypadku młodych graczy można powiedzieć o stresie, to jeśli chodzi Chrisa Paula, jest to wykluczone. 36-letni zawodnik co prawda po raz pierwszy występował w Finałach NBA, jednak już wcześniej występował na wielkich imprezach wraz z kadrą USA. Mogłoby się wydawać, że jest on odporny na stres, jednak perspektywa zdobycia upragnionego tytułu mogła zadziałać zupełnie odwrotnie. Jeden z najlepszych rozgrywających w historii zawiódł na całej linii w ostatnich czterech meczach, a dużą zasługę miał tutaj Jrue Holiday, który od meczu numer trzy bronił rozgrywającego Suns.

Giannis Antetokounmpo niszczy rywali i zdobywa MVP finałów

Bez wątpienia Giannis Antetokounmpo był najlepszym zawodnikiem finałów. Grecki skrzydłowy grający w barwach Milwaukee Bucks mógł jednak nie wystąpić w finałach NBA. W poprzedniej serii z Atlantą Hawks, podczas bloku Clint Capela spadł na Antetokounmpo, a ten mocno wygiął swoje kolano. Były obawy, że zawodnik zerwał więzadła, jednak jak przystało na „greckiego boga”, Giannis wrócił do gry już w pierwszym meczu finałów.

Przeczytaj także: Szykuje się wielka wymiana na linii FC Barcelona – Juventus F.C.?

I wrócił w wielkim stylu! Giannis Antetokounmpo w finałach NBA notował średnio 35.2 punkty, 13.2 zbiórki i 5 asyst na mecz. Takie statystyki sprawiły, że został on wybrany najbardziej wartościowym zawodnikiem finałów. Grek popisał się zagraniami, które z pewnością zapiszą się w historii Milwaukee Bucks oraz NBA. Chociażby ten cudowny alley-oop w meczu numer 5 lub ten niesamowity blok w meczu numer 4.

Giannis zakończył serię z przytupem. W decydującym szóstym starciu Antetokounmpo zanotował 50 punktów, 14 zbiórek, pięć bloków i dwie asysty! Feta mistrzowska powróciła do Milwaukee po 50 latach! Buck po raz ostatni zdobyli tytuł w 1971 roku! Kolejnym ciekawym faktem jest to, że nieważne kto by wygrał, każdy zawodnik otrzymałby swój pierwszy pierścień mistrzowski. To udało się Bucks, którzy zostali mistrzami NBA 2020/21!