Nie żyje Aleksander Doba. Co stało się na szczycie Kilimandżaro?

W poniedziałek dotarły do nas bardzo smutne informacje – na szczycie Kilimandżaro, najwyższego szczytu Afryki odszedł od nas Aleksander Doba. Jeden z najsłynniejszych polskich podróżników wyruszył na przygodę do Afryki pełen energii i podekscytowania. Niestety, był to jego ostatni szczyt jaki udało mu się zdobyć w jego wspaniałym życiu. 

Aleksander Doba i jego wspaniałe życie pełne przygód

Aleksander Doba to człowiek, który był pełen energii. Jego największą pasją było podróżowanie. Był pierwszym człowiekiem na świecie, który samotnie kajakiem przepłynął Ocean Atlantycki z jednego kontynentu na drugi. Oczywiście dokonał tego za pomocą własnych mięśni. Dokonał tego aż trzy razy, po raz ostatni w 2017 roku w wieku 71 lat. 

To właśnie kajak był jego pierwszą miłością. Zaczął pływać w wieku 34-lat. Doba był też pilotem szybowca, skakał ze spadochronem i pokonywał największe wody świata na pokładzie jachtów. W 2015 roku Aleksander Doba został okrzykniętym mianem “Podróżnika Roku” przez czytelników jednego z najpopularniejszych magazynów “National Geographic”. Tego samego roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2018 roku podróżnik otrzymał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Znalazł się również na okładce “New York Times”.

Aleksander Doba
Największą pasją Aleksandra Doby bez wątpienia były kajaki!

Ostatnie chwile podróżnika – zmarł robiąc to co kocha

Aleksander Doba od dawna miał w planach zdobycie najwyższego szczytu Afryki, Kilimandżaro. Niestety, jak się okazało była to ostatnia podróż, w której wziął udział. Doba zmarł na szczycie góry. Nic nie wskazywało zbliżającej się tragedii, ponieważ jak informuje serwis polsatnews.pl 74-letni Polak czuł się bardzo dobrze i bez problemu zdobył wierzchołek. Nagle jednak stracił przytomność i pomimo prób nie udało się go reanimować. 

O ostatnich chwilach opowiedział założyciel Klubu Podróżników Soliści oraz organizator wycieczki na Kilimandżaro, Łukasz Nowak. Potwierdził on, że Aleksander Doba wraz z innymi dwoma doświadczonymi przewodnikami zdobył szczyt w poniedziałek (22.02) około godziny 11. 

Przed wykonaniem zdjęcia poprosił o chwilę odpoczynku. Później stracił przytomność, a zaraz później funkcje życiowe. – powiedział Łukasz Nowak. 

Podróżnicy podzieleni byli na grupy i większość z nich mijała dobę, który pewnie kroczył na szczyt. Jak mówi organizator wycieczki i założyciel Klubu Podróżników Soliści Aleksander Doba czuł się dobrze, rozmawiał z mijającymi go ludźmi. Był pełen energii, krzyczał nawet “Afryka dzika” i widać było jak jest szczęśliwy. 

Ciało podróżnika zostało zabezpieczone i zniesione. Aleksander Doba został przetransportowany do szpitala w Moshi w Tanzanii. Wszystko wskazuje na to, że powodem śmierci polskiego podróżnika był zawał serca.