Są roboty sprzątające, które jeżdżą po domu i dają poczucie, że „coś tam ogarnęły”. Są też takie, po których naprawdę widać zmianę. MOVA Z60 Ultra Roller Complete należy do tej drugiej kategorii, bo jego największą bronią nie jest sama moc ssania, aplikacja ani stacja dokująca wielkości małego mebla. Największą robotę robi tutaj rolka mopująca, która sprawia, że panele i płytki po sprzątaniu wyglądają tak, jakby ktoś dopiero co przywiózł je ze sklepu. To nie jest tani efekt mokrej podłogi, który znika po wyschnięciu. To realne mycie, z wyraźnym połyskiem i poczuciem świeżości. A jeśli raz przyzwyczaisz się do takiego poziomu mopowania, bardzo trudno wrócić do robota z dwoma obrotowymi padami.

Design i pierwsze wrażenie Z60 Ultra Roller
MOVA Z60 Ultra Roller Complete wygląda nowocześnie, technicznie i dość poważnie. Nie jest to robot, który próbuje być uroczym domowym gadżetem. To bardziej mały system sprzątający z własną bazą, zapasem chemii, workami, wodą i pełnym zapleczem do codziennej pracy. W salonie nie wygląda jak zabawka, tylko jak sprzęt, który faktycznie ma przejąć jeden z najbardziej irytujących obowiązków domowych.
Stacja jest duża, ale przy tym sensownie zaprojektowana. W tego typu robotach rozmiar bazy przestał być wadą samą w sobie. Jeśli urządzenie ma samo opróżniać kurz, obsługiwać wodę, myć mop, suszyć go i ograniczać naszą ingerencję, to musi gdzieś trzymać zbiorniki, worek i mechanikę. MOVA nie ukrywa, że mamy do czynienia z robotem klasy zaawansowanej. I dobrze, bo po kilku dniach używania człowiek szybko dochodzi do wniosku, że największy luksus w smart home to nie aplikacja, tylko brak konieczności ciągłego dotykania brudnych elementów.
Najważniejsze jest jednak to, że cały zestaw od początku sprawia wrażenie dobrze przemyślanego. Nie ma poczucia, że ktoś dorzucił stację „bo konkurencja ma”. Ten element jest częścią doświadczenia – jak zgrany zespół, który się posypie, gdy jeden z trybików przestanie pracować. Robot wraca, czyści się, płucze rolkę, ogarnia zaplecze. Ty masz tylko pilnować wody, worków, detergentów i podstawowej konserwacji. Chociaż nie ukrywam, zbiorniki na wodę mogłyby być większe.

Rolka mopująca zamiast padów. To jest największa przewaga
Przez ostatnie lata roboty mopujące przyzwyczaiły mnie do dwóch obrotowych padów. Działało to coraz lepiej, szczególnie w droższych modelach, ale modele takie jak iRobot Roomba Max 705 Combo czy MOVA Z60 Ultra Roller Complete pokazują, że rolka mopująca może być rozwiązaniem bardziej przekonującym. I to nie na papierze. W praktyce.
System HydroForce korzysta z obrotowego wałka mopującego o długości 25,6 cm, który na bieżąco jest zwilżany czystą wodą i jednocześnie zbiera brud do oddzielnego obiegu. Takie rozwiązanie ogranicza rozmazywanie zabrudzeń i ryzyko wtórnego zanieczyszczenia podłogi, chociaż czasami mi się wydawało, że tej wody ląduje na panelach za dużo. Może to tylko moja błędna obserwacja? Tak czy inaczej, podłoga jest bardzo dobrze wyczyszczona, co raczej nikogo dziwić nie powinno.
Panele i płytki po przejeździe Z60 wyglądają świetnie. Nie „trochę lepiej”. Nie „jak po robocie, który niby mopuje”. One faktycznie lśnią. Szczególnie na płytkach widać ten efekt czystości, który normalnie kojarzy się z ręcznym mopowaniem, świeżą wodą i dokładnym przejazdem. Rolka robi tu fenomenalną robotę, bo kontakt z podłogą jest bardziej ciągły i naturalny niż przy dwóch kręcących się padach.
To jest ten moment, w którym trudno zachować technologiczną obojętność. Jeśli lubisz czystą podłogę, robot z rolką zamiast padów po prostu daje satysfakcję. Po sprzątaniu można przejść boso po panelach i nie czuć pyłu, piasku ani delikatnej lepkości po kuchni. Dla mnie to ogromna różnica, bo dziś bez robota z funkcją mopowania naprawdę trudno mi funkcjonować. Samo odkurzanie to już za mało. Dom jest czysty dopiero wtedy, gdy podłoga jest odkurzona i umyta.

Odkurzanie. 28 000 Pa brzmi jak przesada, ale działa
MOVA Z60 Ultra Roller Complete oferuje moc ssania do 28 000 Pa. To bardzo wysoka wartość jak na robota sprzątającego i jeden z tych parametrów, które producenci lubią eksponować dużą czcionką. W tym przypadku nie jest to jednak pusta liczba. Robot skutecznie zbiera kurz, piasek, okruchy, włosy i codzienny brud z twardych podłóg.
W praktyce najważniejsze jest to, że robot nie wymaga poprawiania po każdym cyklu. Przy regularnym harmonogramie utrzymuje mieszkanie w bardzo dobrym stanie. To sprzęt, który najlepiej pokazuje swoje możliwości nie w jednorazowym teście „rozsypmy kilogram mąki”, których nie lubię i unikam, tylko w normalnym tygodniu: przedpokój po butach, kuchnia po gotowaniu, kurz przy kanapie, włosy w łazience, drobiny przy stole.
Duże znaczenie ma też system szczotek. MOVA stosuje rozwiązanie TroboWave DuoBrush, czyli podwójną szczotkę zaprojektowaną z myślą o włosach i sierści, łączącą elementy z nylonu oraz TPU. Ma ona ograniczać plątanie włosów, nawet tych dłuższych. To ważne, bo każdy, kto miał robota sprzątającego wie, że prawdziwym testem nie jest to, czy zbierze kurz. Prawdziwym testem jest to, czy po tygodniu nie trzeba go rozbierać jak przerzutki roweru po błotnym maratonie.

Hałas. Słychać go, ale to nie męczy
MOVA Z60 Ultra Roller Complete wydaje się nieco głośny. I nie ma sensu udawać, że jest inaczej. To nie jest robot, który znika akustycznie w tle, szczególnie gdy pracuje z większą mocą albo obsługuje cykl przy stacji. Według moich testów poziom hałasu wynosi 72 dB podczas codziennej pracy w trybie automatycznym. Oczywiście, zależne od trybu i sposobu pomiaru dane mogą wyglądać różnie.
Najważniejsze jest jednak brzmienie. To nie jest wysoki, piskliwy, irytujący dźwięk, który po pięciu minutach zaczyna wiercić w głowie. Bardziej słychać go jako solidnie pracujące urządzenie. Czy odpaliłbym go podczas oglądania filmu? Oczywiście, że nie. Czy przeszkadza, gdy sprząta w ciągu dnia, kiedy pracuję w innym pokoju albo wychodzę z domu? Nie.
W praktyce najlepszym scenariuszem jest harmonogram. Ustawiasz sprzątanie wtedy, gdy nie potrzebujesz ciszy. Robot robi swoje, wraca do bazy, ogarnia rolkę i po temacie. Przy takim podejściu hałas nie jest wadą dyskwalifikującą, tylko cechą sprzętu o wysokiej mocy i rozbudowanej stacji.

Chowana wieżyczka. Świetny pomysł, ale fizyki nie oszukasz
Jednym z najciekawszych (przynajmniej dla mnie) elementów MOVA Z60 Ultra Roller Complete jest chowana wieżyczka LiDAR. Robot korzysta z technologii FlexiRise / DToF, która pozwala mu obniżyć profil w ciaśniejszych miejscach, a w otwartej przestrzeni unieść czujnik i skanować otoczenie w 360 stopniach. Wysokość robota to 96 mm. Niby wynik jest dobry, jednak nie wszędzie wjedzie.
Tak czy inaczej to bardzo fajne rozwiązanie. Robot faktycznie może wjechać pod niższe meble lepiej niż konstrukcje z klasyczną, stale wystającą wieżyczką, którą posiada niedawno testowany Dreame L50s Pro Ultra. Pod łóżkiem, komodą czy częścią szafek robi to różnicę. Z drugiej strony nie ma co budować mitu, że nagle dostajemy robota płaskiego jak naleśnik. Z60 nadal ma określoną wysokość i u mnie pod cokoły się nie mieści. Jeśli masz bardzo niskie przestrzenie pod meblami, warto je zmierzyć przed zakupem. Robot jest sprytny, ale nie teleportuje się pod zabudowę kuchenną.

Krawędzie, kąty i trudne miejsca
MOVA Z60 Ultra Roller Complete dobrze radzi sobie z miejscami, które dla wielu robotów są problemem. System MaxiReach obejmuje wysuwaną rolkę oraz boczną szczotkę na ruchomym ramieniu, dzięki czemu urządzenie ma lepiej docierać do krawędzi, narożników i przestrzeni przy nogach mebli.
W domu to bardzo ważne. Kurz nie zbiera się przecież elegancko na środku salonu. On siedzi przy listwach, pod stołem, przy szafkach, przy nogach krzeseł i w kątach, których nie chce Ci się ręcznie poprawiać. Dobry robot musi sobie z tym radzić, bo inaczej jego skuteczność kończy się tam, gdzie zaczyna się prawdziwe mieszkanie.
Z60 robi to bardzo dobrze. Nie jest magiczny, ale pokrycie krawędzi jest wyraźnie lepsze niż w starszych robotach, które kręciły szczotką boczną i liczyły na szczęście. Tutaj konstrukcja fizycznie próbuje dotrzeć dalej. Przy regularnym sprzątaniu efekt jest bardzo dobry, bo brud nie ma czasu się nagromadzić.

Dywany, progi i poruszanie się po domu
MOVA ma też technologie, które mają pomóc w „trudniejszych” domach. System AutoShield wykrywa dywany, podnosi mop o 14 mm i opuszcza specjalną osłonę chroniącą powierzchnię przed zamoczeniem. To istotne, bo robot mopujący musi wiedzieć, kiedy nie mopować. Inaczej cała wygoda kończy się mokrym dywanem i irytacją.
Jest też StepMaster 2.0, czyli mechanizm pokonywania przeszkód. Sprzęt oferuje zdolność przejazdu przez przeszkody do 8 cm, w tym progi, szyny czy miękkie dywany. To wysokość, która robi wrażenie. Warto jeszcze dodać, że robot ma akumulator 6400 mAh, a czas pracy wynosi około 160 minut. Ładowanie trwa 270 minut. Możemy również ustawić, by to zadanie było wykonywane np. w nocy, gdzie taryfy są niższe.
W praktyce Z60 dobrze odnajduje się w mieszkaniu i nie sprawia wrażenia sprzętu, który co chwilę wymaga ratowania. Dobrze mapuje pomieszczenia, sensownie planuje przejazdy i korzysta z zaawansowanej nawigacji. To ważne.

Aplikacja. Łatwa w obsłudze, ale i zaawansowana
Duży plus należy się aplikacji. Jest łatwa w obsłudze, ale przy okazji oferuje bardzo szeroki wachlarz możliwości personalizacji. I właśnie taki powinien być software do robota sprzątającego. Nie każdy chce siedzieć godzinę w ustawieniach, ale dobrze mieć możliwość dopasowania sprzętu do własnego mieszkania.
Można sterować strefami, harmonogramami, intensywnością odkurzania i mopowania, pomieszczeniami oraz zachowaniem urządzenia w konkretnych miejscach. To jest ten poziom kontroli, który pozwala zrobić z robota domowego pracownika, a nie zabawkę sterowaną telefonem. Kuchnia może być mopowana częściej i mocniej. Salon regularnie. Sypialnia spokojniej. Przedpokój z większą mocą ssania, bo tam zbiera się piasek i brud z butów.
Po raz kolejny korzystając z aplikacji MOVA doceniam też to, że ona nie odstrasza. W sprzęcie smart home często problem polega na tym, że funkcji jest dużo, ale są schowane w chaosie. Tutaj obsługa jest intuicyjna. Można szybko wystartować sprzątanie, ale można też wejść głębiej i ustawić robota pod siebie. To dobry kompromis między prostotą a kontrolą.

Stacja i eksploatacja. Zestaw z pudełka wystarczy na długo
Kolejny mocny punkt to zawartość opakowania. W zestawie dostajemy naprawdę dużo akcesoriów i materiałów startowych, co przy robocie sprzątającym ma ogromne znaczenie. Znajdziemy tam m.in. środek czyszczący 200 ml, środek neutralizujący zapach zwierząt 200 ml, 2 wymienne worki, 2 głowice mopa, osłonę szczotki, szczotkę boczną, szczotkę główną i wymienny filtr czyszczenia. Warto tu zauważyć, że taka zawartość dotyczy wersji Complete.
Wiele robotów kosztuje dużo, a potem okazuje się, że po jakimś czasie trzeba dokupić połowę elementów eksploatacyjnych. Tu start jest komfortowy. Zawartość opakowania realnie wystarczy na długi czas, szczególnie jeśli robot pracuje w standardowym mieszkaniu, a nie w domu z trzema psami, piaskownicą i błotem przy każdym wejściu.
Stacja ma worek na kurz o pojemności 3,2 l, zbiorniki na wodę i automatyczną obsługę mopowania. Zbiornik na wodę czystą ma 4 l, a ten na brudną 3,5 l. Najważniejsze jest to, że robot nie wymaga codziennego ręcznego opróżniania i płukania. To duża różnica w komforcie użytkowania. Chociaż z doświadczenia sugeruję, by jednak wodę wymieniać często, gdyż nie będziemy musieli martwić się o brzydkie zapachy.

Cena. MOVA Z60 Ultra Roller Complete. Tu zaczyna się najmocniejszy argument
MOVA Z60 Ultra Roller Complete jest szczególnie ciekawy przez stosunek ceny do możliwości. Na oficjalnej stronie MOVA możemy zauważyć cenę promocyjną wynoszącą 2999 zł przy cenie regularnej 4299 zł. Mówimy więc o ofercie o 1400 zł tańszej względem ceny początkowej. W Media Expert kupimy wariant biały za 2 575 zł, więc jeszcze taniej. Poniżej przedstawiam wszystkie linki do sklepu MOVA i do Media Expert.
I właśnie dlatego jedno zdanie jest tutaj najważniejsze: świetny stosunek ceny do jakości. W tej cenie naprawdę ciężko o lepszego robota. Oczywiście są droższe modele, są bardziej prestiżowe serie i są urządzenia z jeszcze bardziej rozbudowanymi systemami. Ale jeśli patrzymy na realne sprzątanie, mopowanie, aplikację, stację, zawartość pudełka i cenę, MOVA Z60 Ultra Roller Complete broni się bardzo mocno.
- Z60 Ultra Roller Complete w sklepie MOVA Polska – 2999 zł,
- Biały Z60 Ultra Roller Complete w sklepie Media Expert – 2575 zł,
- Czarny Z60 Ultra Roller Complete w sklepie Media Expert – 3407,87 zł.

Co mi się podoba?
Największy plus to rolka mopująca. To ona zmienia odbiór tego robota i sprawia, że sprzątanie nie kończy się na „jest odkurzone”, tylko na „jest naprawdę czysto”. Panele i płytki po mopowaniu wyglądają rewelacyjnie. Lśnią, są świeże i nie ma wrażenia rozmazanego brudu.
Drugi plus to aplikacja. Jest prosta, ale daje dużo kontroli. Trzeci plus to chowana wieżyczka, bo pozwala robotowi wjeżdżać tam, gdzie wiele modeli z klasycznym LiDAR-em się poddaje. Czwarty plus to bogata zawartość opakowania. Piąty — cena. Ten robot oferuje naprawdę dużo za pieniądze, które w tej klasie sprzętu nie wyglądają już absurdalnie.
Co można poprawić?
Po pierwsze, hałas. Nie jest irytujący, nie ma wysokiego, męczącego tonu, ale robot jest słyszalny. Po drugie, mimo chowanej wieżyczki nadal nie jest ultraniski. Pod niższe cokoły u mnie nie wjeżdża, więc warto zmierzyć przestrzenie przed zakupem. Po trzecie, jak każdy zaawansowany robot z dużą stacją, wymaga miejsca. To nie jest sprzęt do bardzo małej kawalerki, gdzie baza będzie przeszkadzać na każdym kroku.
Nie są to jednak wady, które psują obraz całości. To raczej ograniczenia wynikające z konstrukcji i klasy urządzenia.

Dla kogo jest MOVA Z60 Ultra Roller Complete?
To robot dla kogoś, kto chce mieć podłogi czyste naprawdę, a nie tylko „przejechane”. Dla osób z panelami, gresem, płytkami, winylem i większą ilością twardych powierzchni. Dla ludzi, którzy lubią porządek, ale nie chcą żyć z mopem w ręku. Dla właścicieli zwierząt. Dla tych, którzy rozumieją, że robot sprzątający ma sens wtedy, gdy pracuje regularnie i przejmuje codzienną rutynę.
Nie polecałbym go komuś, kto ma głównie grube dywany albo bardzo niskie meble i cokoły, pod które musi koniecznie wjechać robot. W takim domu część jego przewag może zostać ograniczona. Ale w typowym mieszkaniu z twardymi podłogami Z60 potrafi być jednym z najbardziej sensownych zakupów do smart home.

Podsumowanie
MOVA Z60 Ultra Roller Complete to jeden z tych modeli, które pokazują, że mopowanie w robotach sprzątających weszło na nowy poziom. Rolka mopująca jest świetna. Skuteczność mycia paneli i płytek robi największe wrażenie, a efekt po sprzątaniu jest po prostu bardzo satysfakcjonujący. Do tego dochodzi mocne odkurzanie, dobra aplikacja, sensowna nawigacja, chowana wieżyczka i bogaty zestaw startowy.
Czy jest idealny? Nie. Jest trochę głośny, choć nie w sposób irytujący. Nie wjedzie wszędzie, mimo chowanej wieżyczki. Wymaga też miejsca na stację. Ale jako całość wypada znakomicie.
Jednym zdaniem: świetny stosunek ceny do jakości. W tej cenie naprawdę trudno znaleźć lepszego robota, szczególnie jeśli priorytetem jest skuteczne mopowanie, a nie tylko suche odkurzanie z dodatkiem wilgotnej szmatki.
