Nissan X-Trail 2020 – samochód, który uratował moje życie…

Do mrożącej krew w żyłach historii przejdę później, a na samym początku suche fakty. Trzecia generacja X-Trail’a zadebiutowała na rynku w 2014 roku, od tego czasu przydarzył mu się mały lifting. Czy w przeddzień nowej generacji Nissan X-Trail 2020 wciąż zachwyca jak za swoich “smarkatych” lat? Odpowiedź znajdziecie w artykule.

Nissan X-Trail 2020 – kryzys wieku średniego 

X-Trail to kolejny przykład na to, że z wiekiem traci się ten przysłowiowy “pazur”. Pierwsza odsłona była świetną bazą pod offroadowe, customowe projekty. Dziś chyba nie ma odważnego offroadowca, który podjął by się przerobienia naszpikowanego elektroniką… miejskiego SUV`a pod jazdę po pozamiejskich wertepach. Prezentowany w tekście Nissan X-Trail 2020 to wciąż robiący dobre wrażenie swoją stylistyką samochód. Niestety, model ten aż prosi się o odświeżenie. Tak czy inaczej, całokształt broni się funkcjonalnością. Krótko mówiąc, to nadal dobre na co dzień dla dużej rodziny.

Nissan X-Trail 2020 – wciąż “młodo” na zewnątrz

Siedem lat to bardzo długi czas na podtrzymywanie żywotności danej generacji. Jednak patrząc na stylistkę X-Traila mogę śmiało powiedzieć, że “próbę czasu” przeszedł na 5+. W nadwoziu jednak nie znajdziemy fajerwerków znanych z klasy premium Mam na myśli nowoczesne rozwiązania oświetlenia ambiente czy modernistycznie narysowanej linii.

Reklama

Niemniej jednak, w tym przypadku mamy do czynienia z ponadczasową stylistyką, która cieszy oko. Jednak nie jest to samochód, który wyróżnia się z tłumu. Pomimo atrakcyjności jest raczej bohaterem drugoplanowym aniżeli główną obsadą ruchu drogowego. Gabarytowo to pełnoprawny SUV. Ma 4690 mm długości, 1820 mm szerokości, 1710 wysokości mm i 2705 mm rozstawu osi. Dzięki takim wymiarom trafi w serca ludzi lubujących się w większych samochodach. W pakiecie wyposażenia dostajemy światła LED oraz 19-calowe felgi. Tradycyjne, żarówkowe kierunkowskazy to w tych czasach nie najlepszy pomysł. Niestety takie rozwiązanie również znajdziemy w opisywanym X-Trail`u.

Nissan X-Trail – wnętrze 

W tym przypadku X-Trail rozwija skrzydła. W kabinie czuć przestrzeń dla podróżujących. Kiedy zasiadłem za sterami czułem się dowartościowany jako kierowca. Wszystko za sprawą wnętrza, któremu nie można odmówić prostoty, ale i elegancji. Fotele oraz elementy deski rozdzielczej wykonane z brązowej skóry to niebywały atut wnętrza. Nissan X-Trail 2020 posiada multifunkcyjną kierownicę za pomocą której dowodzimy multimediami i tempomatem. Jeśli chodzi o wygłuszenie wnętrza to stoi na bardzo dobrym poziomie. Pomimo obecności szyberdachu przy większych prędkościach “nic nie szumi, nic nie gwiżdże”. Patrząc na ogół widać, że konstruktorzy postawili duży nacisk na komfort podróżowania.

Warto zwrócić uwagę na dużą pojemność bagażnika. Raczej nie powinna nikogo dziwić – w końcu mamy do czynienia z dużym SUV-em. W „kufrze” zmieścimy 565 litrów. O czym to świadczy? X-Trail jest idealnym wyborem na rodzinne wczasy z całą rodziną.

Wróćmy jeszcze do kabiny. Piętno czasu jakie zostało odciśnięte po 7 latach od premiery najwyraźniej widać po multimediach samochodu. Te mówiąc delikatnie są archaiczne. Ekran centralny działa z widocznym opóźnieniem. Również jego grafika pozostawia wiele do życzenia. Dla fanów systemów Apple Car Play i Android Auto również mam złą wiadomość. Nie uświadczycie tego udogodnienia w tej generacji X-Trail.  

Wrażenia z jazdy

W tej części przyszedł czas na historię o ratowaniu życia. Otóż nie jest ona tak spektakularna, lecz stawia Nissana X-Trail w bardzo pozytywnym świetle. Otóż podczas testu dostałem napadu zaplenia miazgi zębowej – w skrócie niemiłosiernie… bolał mnie ząb. Do tego stopnia, że nie mogłem prowadzić ani nawet nawigować mojej dziewczyny, która zasiadła po raz pierwszy za sterami X-Traila na “wylotówce” z Warszawy. Finał tej historii był taki, że zostałem odstawiony na SOR stomatologiczny w stanie blisko agonalnym – serio! Morał z tej historii jest taki, że Nissan X-Trail 2020 pomimo swoich gabarytów prowadzi się nieziemsko dobrze i stwierdzi to nawet kobieta jeżdżąca na co dzień o połowę mniejszym samochodem.  Poważnie o połowę.

Egzemplarz, który testowałem był wyposażony w silnik benzynowy o pojemności 1.3. Generował 160 KM i 270 Nm momentu obrotowego. Motor współpracował z automatyczną, dwusprzęgłową skrzynią biegów DCT z przełożeniem napędu na przednią oś samochodu (TYLKO!). Do układu jezdnego nie mam większych zastrzeżeń. Jedynie energiczne ruszanie ze świateł wymaga wprawionej nogi. Ruszaniu niejednokrotnie towarzyszy poślizg kół. Zacząłem się zastanawiać, czy może przypadkiem nie zostałem wyposażony w letnie opony, gdy za oknem panowała jesienno-zimowa aura. Niestety, opony oznaczone płatkiem śniegu wskazują na ponad normatywną porywistość podczas ruszania.

Silnik o pojemności 1.3 nie sprawi, że auto o wadze przekraczającej 1500 kg stanie się rakietą najszybszą w mieście. Przyspieszenie do setki trwa 11,5 sekundy. Zamysł inżynierów, którzy umieścili ten silnik w X-Trailu jest zupełnie inny. Prezentowany SUV to auto stworzone do komfortowego przemieszczania się z punku A do B. Bez szaleńczych pościgów, jednak z mocą pozwalająca dynamicznie wyprzedać oraz poruszać się po drogach szybkiego ruchu. Jeśli traktujemy pedał gazu z należytym wyczuciem, odwdzięczy się przyzwoitym spalaniem. Spokojna jazda w mieście to około 7 litrów na 100 km. Poruszanie się po drogach szybkiego ruchu z prędkością około 140 km/h wiąże się z konsumpcją rzędu 8.5l/100km. Całkiem znośnie, prawda?  

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama