Sprawdziłem Chery Tiggo 7 PHEV – chiński hit czy marketing?

Chińskie auta coraz śmielej wchodzą do Europy, a Chery Tiggo 7 PHEV chce być jednym z ich mocnych argumentów. Hybryda plug-in, bogate wyposażenie i cena, która ma kusić. Ale czy za atrakcyjnymi liczbami idzie realna jakość i sensowna jazda na co dzień? Sprawdziliśmy to bez taryfy ulgowej.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl. Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Chińskie marki motoryzacyjne coraz odważniej rozpychają się na naszym rynku. Jedną z nich jest grupa Chery, która oferuje kilka marek, takich jak Jaecoo, Omoda czy Exlantix. Miałem okazję przez tydzień sprawdzać Chery Tiggo 7 PHEV i wiecie co? Patrząc na to, co oferuje ten model muszę niestety stwierdzić, że europejskie marki mają się czego bać.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Samochody z Azji cechują się świetnym stosunkiem ceny, do poziomu wyposażenia. Tu nie ma miejsca na półśrodki. Jeśli kupujesz chiński samochód, dostajesz praktycznie wszystko, co oferują dziś europejskie marki, ale w topowych wersjach. Nie inaczej jest w przypadku Chery Tiggo 7 PHEV. To wszystko mające auto kusi, jednak po bliższym poznaniu niestety, nie jest pozbawione wad i irytujących… zachowań.

Chery Tiggo 7 PHEV wizualnie może się podobać

SUV-y, wszędzie te SUV-y. Może to być całkiem zabawne, ale bardzo cieszę się, gdy do naszej redakcji „trafia” sedan, liftback, a nawet niezbyt przeze mnie lubiane kombi. Ilość samochodów z nadwoziem typu SUV jest na naszym rynku ogromna. Czy Tiggo 7 czymś się wyróżnia? W mojej osobistej ocenie niczym. Czy to wada? Absolutnie nie.

Na froncie widzimy ładne reflektory z ciekawym projektem świateł LED do jazdy dziennej. W centralnym miejscu ulokowano logo producenta, bardzo podobne do Infiniti, ale o tym napisał i powiedział już chyba każdy. Nie dzieje się tu wiele, chociaż mi osobiście wizualnie ten pas przedni przypadł do gustu.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Patrząc na linię boczną widzimy masywne nadkola, sporo plastiku, który ma chyba za zadanie imitować w pewnym sensie aspiracje terenowe tego auta. Fajnie jest narysowany ten bok Tiggo 7. Szczególnie ta górna część, nieco opadająca ale nie przesadnie, z przedłużeniem szyby tylnej – to znam chociażby z Lexusa RX.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Z tyłu z kolei cały czas widzę inspirację Porsche Cayenne. Wybaczcie, nie potrafię znaleźć tu projektu Chery – cały czas widzę niemieckie nawiązanie, czy tego chcę czy nie. Fajnie wygląda ten tył. Dużo się tu dzieje pod kątem przetłoczeń, świetnie wyglądają te światła LED – narysowano je z nutką artyzmu, co zdecydowanie może się podobać.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Wnętrze Cherry Tiggo 7 PHEV – za dużo tu nawiązań

Gdzie bym nie spojrzał, widzę elementy łudząco podobne do europejskich marek. Ekrany? Mercedes-Benz. Maskownice głośników? Mercedes-Benz. Przyciski do sterowania szybami? Mercedes-Benz. Fotele? Mercedes-AMG. Dźwignia zmiany biegów? BMW, chociaż ten kryształ może trochę ma w sobie coś z Volvo? Nie, raczej BMW. Można tak wymieniać i wymieniać. Mnie osobiście to drażni, bo ktoś, kto ironicznie podchodzi do tematu azjatyckiej motoryzacji może się naśmiewać, że to taka „chińska podróba”.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

To ujmujące, gdyż Chery Tiggo 7 PHEV cechuje się wysoką jakością spasowania i dobrymi materiałami. We wnętrzu jest sporo miejsca, wszystko jest wykonane z dużą dokładnością i jazda tym autem – patrząc tylko na wspomnianą jakość – jest bardzo przyjemna. Nie ma tu miejsca na tandetne elementy. Ich po prostu nie ma. Projekt kabiny jest przemyślany. Sporo tu schowków, praktycznych elementów wpływających na podróż, a kolorystyka może się podobać.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Codzienne obcowanie z Chery Tiggo 7 PHEV

Fakt, dużo pozytywnych rzeczy „powiedziałem” o Chery Tiggo 7 PHEV. Faktycznie, auto oferuje sporo przestrzeni we wnętrzu, jest całkiem dobrze wyciszone, a układ kierowniczy działa płynnie i lekko, co przydaje się podczas manewrowania w mieście. Do tego całkiem pojemny bagażnik, który oferuje 500 litrów, bądź 1305, jeśli złożymy fotele. Jest ustawny, a próg załadunkowy całkiem niski. Nie wszystko jest jednak tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Zacznijmy od systemu info-rozrywki. Jeśli nie podepniesz telefonu by uzyskać Apple CarPlay lub Android Auto jest bardzo biednie. Na tyle, że przeglądanie poszczególnych opcji w menu daje wrażenie taniego tabletu z Androidem i to w bardzo przestarzałej wersji. Całe szczęście, że wspomniane systemy „integrują się” z samochodem bezprzewodowo i działają płynnie. Tu złego słowa nie powiem.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

OK, mamy więc podłączony CarPlay, korzystamy z Map Google ale chcemy szybko zmienić coś w ustawieniach klimatyzacji. Są przyciski odpowiedzialne za regulację, jednak działają na zasadzie dotyku, a ten niekoniecznie działa tak płynnie, jak samo oprogramowanie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że po zmianach, by wrócić do np. CarPlay, trzeba się mocno naszukać, gdyż jako takiego przycisku powrotu nie ma, a przynajmniej ja nie znalazłem.

Kolejna sprawa to irytujące dźwięki, do których w pewnym sensie przyzwyczaiła mnie marka… Hyundai. W Chery przekroczysz nieznacznie prędkość – pojawia się dźwięk. Przez chwilę nie patrzysz przed siebie – dźwięk. Ciągle dźwięki, komunikaty, powiadomienia. Pomysł był może i dobry, bo przecież chodzi o bezpieczeństwo, jednak w pewnym sensie zamiast nam pomagać, te wszystkie komunikaty przeszkadzają i rozpraszają, a wyłączenie ich jest uciążliwe i bezsensowne, gdyż po kolejnym uruchomieniu auta znów będą aktywne. A co do dźwięku – niby mamy system audio SONY, jednak gra on przeciętnie. Wręcz słabo. Coś takiego słyszałem w Nissanie 10 lat temu. Wydaje mi się, że to logo jest tu przypadkowe, ponieważ jakość audio jest przeciętna i słaba – głośniki grają bardzo cicho.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Czas na najdziwniejszą rzecz, której jeszcze nigdy nie spotkałem, a producent nie wyjaśnił mi, skąd się to bierze. To hybryda Plug-in, a więc potrafi przejechać na prądzie nawet 80 kilometrów. Kiedy auto odebrałem do testów, było naładowane, a więc silnik spalinowy był wyłączony i zimny i takowy zostawał przez całą podróż, która odbywała się z wykorzystaniem prądu. Niestety, trafiłem na ujemne temperatury na zewnątrz, więc chciałem ogrzać kabinę. I tu właśnie ta dziwna sytuacja – niezależnie od tego czy ustawiałem 20 czy nawet 30 stopni, we wnętrzu było zimno. Dopiero, gdy bateria się rozładowała, a więc auto przełączyło się na silnik spalinowy, rozpoczęło się ogrzewanie kabiny. Kolejne naładowanie baterii, a więc znów jazda na prądzie oznaczała to samo – zimno w kabinie.

Mało tego! Podróżując z wykorzystaniem tempomatu, kiedy jechałem pod górę lub po prostu, gdy pracował silnik spalinowy, działało ogrzewanie. Wystarczyło jednak uruchomienie trybu hybrydowego, który przełączał się na silnik elektryczny, z kratek wentylacyjnych leciało zimne powietrze. Dlaczego tak? Nie mam zielonego pojęcia, ale nie ukrywam, po dłuższej podróży byłem mocno zirytowany. Najpierw ciepło, później zimno, później upał, gdyż komputer chciał szybko dogrzać kabinę, następnie znów zimno – i tak w kółko. Rozchorować się można!

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Ile pali Chery Tiggo 7 PHEV?

Czy ten zasięg deklarowany przez producenta, a więc 1200 kilometrów jest realny? Może w idealnych warunkach tak, natomiast ja miałem okazję testować to auto, gdy panowały spore mrozy – mam tu na myśli -12 stopni Celsjusza. Zbiornik o pojemności 60 litrów, a bateria 18,3 kWh to duży atut, jednak niekoniecznie przejedziecie tyle, ile obiecuje Chery.

Zacznijmy od tego, co znajdziemy pod maską. To benzynowe, czterocylindrowe 1.5 o mocy 143 KM i 215 Nm momentu obrotowego. Gdy dodamy do tego silnik elektryczny, moc systemowa wzrasta do 279 KM i 365 Nm momentu obrotowego. Moc jest więc całkiem spora i nawet pomimo tego, że skrzynia to 1-biegowy automat, możemy osiągnąć 8,2 sekundy do 100 kilometrów na godzinę. Wynik całkiem fajny, chociaż ciężko go odczuć podczas jazdy. Mi to wcale nie przeszkadza, ponieważ w mojej opinii tego typu SUV-y nie nadają się do szybkiego podróżowania.

Przejdźmy więc do spalania. Tiggo 7 PHEV na drodze ekspresowej zużywa 8,5 litra na 100 kilometrów. Na autostradzie jest to 9,5 litra. W mieście możemy zejść nieco niżej, bo do około 7 litrów, jednak w moim przypadku średnia wyniosła 8,5 litra. Do takiej wartości się przyzwyczaiłem.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Czy warto kupić Chery Tiggo 7 PHEV?

Sami widzicie – z jednej strony auto daje nam praktycznie wszystko, z drugiej pojawiają się irytujące rzeczy, do których producent się nie odniósł. Z jednej strony to ładny SUV, z drugiej te nawiązania do europejskich marek są aż nadto widoczne. Moja przygoda z samochodami z Chin dopiero się rozpoczyna ale cały czas mam mieszane uczucia. Chery Tiggo 7 PHEV jest jednak jednym z tych aut, które bym rozważył. Wygląda dobrze, jeździ się nim również dobrze. Pali dużo, to fakt niezaprzeczalny, ale nie oszukujmy się, wysokie zużycie paliwa jest domeną wszystkich hybryd i nic tego nie zmieni.

Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.
Chery Tiggo 7 PHEV. Fot.: Ernest Dragan / MenWorld.pl.

Dlaczego zainteresowałbym się Chery Tiggo 7 PHEV? Oczywiście, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze Auto można kupić na wyprzedaży rocznika za 136 900 zł w wersji Comfort lub 148 900 zł w wariancie Prestige. To nie są małe kwoty patrząc na chińskie marki, jednak przeglądając cennik z 2 stycznia 2026 widać, że to solidna marka, która sprzedaje ogromną ilość samochodów – w 2024 było to aż 2,6 mln sprzedanych pojazdów! Przy okazji zobacz, ile Chery sprzedało samochodów w 2025 roku w Polsce.

Ostatnie pytanie: kiedy zainteresować się Chery Tiggo 7 PHEV? Zrobiłbym to przede wszystkim, a wręcz tylko i wyłącznie wtedy, gdym miał gdzie ładować to auto. Hybryda plug-in oznaczać powinna jazdę przede wszystkim na prądzie, gdzie tylko się da. Plusem jest szybkie ładowanie – możemy osiągnąć nawet 40 kW, co jest dobrym wynikiem, jednak zakładając, że 1 kW kosztuje 3,15 zł, naładowanie „do pełna” oznacza wydatek rzędu 58 zł – totalnie nieopłacalny. Masz fotowoltaikę i tani prąd? Wtedy myśl o PHEV. W innych przypadkach rozważ opcję hybrydy klasycznej.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama