Mercedes EQS 580 4MATIC jest obłędny, ale ta utrata wartości

Wsiadasz do środka, zamykasz drzwi i nagle rozumiesz, że Mercedes wie, co oznacza luksus. Cisza jest obłędna, komfort wybitny, jakość wykonania to poezja, a zużycie energii potrafi zawstydzić mniejsze elektryki. To najlepszy elektryczny samochód, jakim jeździłem. A już na pewno najlepsza elektryczna limuzyna.
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Nie jestem fanem elektryków. Mam z nimi swoje porachunki: ładowarki, planowanie, spadki zasięgu, stanie przy słupku i całą tę cyfrową nerwicę, która potrafi zabić radość z jazdy. Ale Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC robi coś, czego większość EV nie potrafi. Daje poczucie, że elektryczna limuzyna może mieć sens. Nie jako modny gadżet dla prezesa z wallboxem, tylko jako realny samochód… do dalekich podróży.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Fani samochodów na prąd lubią cyferki, dlatego od razu przedstawię moje wyniki. Po 1500 kilometrach testu średnie zużycie wyniosło 18,6 kWh/100 km. Przy spokojnej jeździe drogami ekspresowymi, do około 100 km/h, widziałem 17 kWh/100 km. Przy 120 km/h — 22,7 kWh/100 km. Jazda na dystansie 290 km ze średnią prędkością 102 km/h zakończyła się wynikiem 20,7 kWh/100 km. W tak wielkiej, luksusowej, mocnej limuzynie? To jest świetny rezultat.

Z zewnątrz kontrowersyjny, w środku obłędny

EQS nie jest klasycznie pięknym Mercedesem. To nie jest W140, który wyglądał jak bank na kołach. To nie jest Klasa S z długą maską i proporcjami, które od razu mówią: „tu jedzie ktoś ważny”. EQS jest aerodynamiczny do bólu. Obły, gładki, futurystyczny, trochę dziwny. Z niektórych kątów wygląda świetnie, z innych jak samochód, który projektowano głównie w tunelu aerodynamicznym i dopiero później zapytano stylistów, czy mogą coś jeszcze uratować.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Ale w środku? Tu zaczyna się prawdziwy spektakl. Wnętrze EQS-a pokazuje, co to znaczy luksus w elektrycznej erze Mercedesa. Materiały, wyciszenie, fotele, zapach, światło, ekran, detale, sposób pracy drzwi, miękkość jazdy — wszystko jest tu zrobione tak, żeby kierowca i pasażerowie mieli poczucie totalnej izolacji od świata. To nie jest samochód, do którego wsiadasz. To jest kapsuła luksusu, która odcina cię od korków, hałasu, złej pogody i ludzi w autach z wyciętym DPF-em.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Mercedes EQS-a w wariancie 580 4MATIC oferuje moc na poziomie 430 kW, czyli 585 KM, 800 Nm momentu. Zasięg WLTP wynosi 868 km, ale nic dziwnego, skoro mamy baterię o pojemności 118 kWh. Mi udało się uzyskać około 760 km maksymalnego zasięgu. To jakieś kosmiczne wartości! Przyspieszenie 0-100 km/h wynosi 4,4 s. Czyli tak, to jest wielka, droga, szybka, elektryczna limuzyna. Ale najważniejsze nie są tu liczby. Najważniejsze jest to, jak ona je przykrywa komfortem.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Zużycie energii: tu naprawdę opadła mi szczęka

Największe zaskoczenie? Efektywność. Serio. Po wielu elektrykach, które przy normalnej jeździe potrafią pić prąd jak V8 benzynę, EQS 580 4MATIC okazał się zaskakująco rozsądny.

Przy spokojnej jeździe drogami ekspresowymi, gdzie jechałem około 100 km/h, zużycie wynosiło 17 kWh/100 km. Przy jeździe drogami krajowymi z zimną baterią było 19 kWh/100 km. Średnia z całego testu, po 1500 km, zatrzymała się na 18,6 kWh/100 km. Przy 120 km/h wyszło 22,7 kWh/100 km, przy jeździe na dystansie 290 km, ze średnią prędkością 102 km/h, auto pokazało 20,7 kWh/100 km.

To są bardzo dobre wyniki. Nie „dobre jak na limuzynę za prawie milion”. Po prostu dobre. Tym bardziej że mówimy o aucie ogromnym, ciężkim, mocnym, napędzanym na cztery koła i wypchanym luksusem. EQS 580 4MATIC ma długość wynoszącą 5216 mm, rozstaw osi 3210 mm, masę własną 2560 kg, bagażnik 620 litrów i prędkość maksymalną 210 km/h.

I właśnie dlatego ten wynik robi wrażenie. Bo EQS nie udaje małego, lekkiego elektryka. To jest wielka limuzyna, która mimo masy potrafi obchodzić się z energią bardzo rozsądnie. Tu widać, że aerodynamika, dopracowanie napędu i ogromna bateria naprawdę pracują na kierowcę.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Zasięg, który wreszcie nie brzmi jak żart

W wielu elektrykach zasięg jest jak obietnica polityka przed wyborami. Niby ładnie wygląda, ale w praktyce trzeba mocno uważać. W EQS-ie sytuacja jest inna. Duża bateria i realnie niskie zużycie sprawiają, że zasięg zaczyna być na tyle dobry, że trudno się do niego przyczepić.

Możemy kupić to auto w dwóch wersjach jeśli chodzi o pojemność baterii netto. Mowa o 96 i 118 kWh. Już ta pierwsza jest imponująca, a występuje tylko w tej podstawowej odmianie EQS. W moim przypadku była to ta druga, która faktycznie pozwala na pokonywanie bardzo dużych dystansów bez konieczności ładowania po drodze. Tak, nie ma w tym przypadku stresu związanego z ograniczonym zasięgiem, co w przypadku limuzyn, a więc aut nastawionych na pokonowywanie długich odcinków jest kluczowe.

To wszystko sprawia, że elektryczna limuzyna marki Mercedes-Benz przestaje być zabawką do miasta. Przy średnim zużyciu z testu na poziomie 18,6 kWh/100 km i tak dużej baterii można już mówić o realnym podróżowaniu, a nie o planowaniu wyprawy jak ekspedycji polarnej. Oczywiście nadal trzeba patrzeć na ładowarki. Nadal trzeba myśleć. Nadal Polska nie jest elektrycznym rajem. Ale pierwszy raz od dawna miałem wrażenie, że problemem nie jest samochód. Problemem jest infrastruktura.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Ładowarki w Polsce dalej potrafią zepsuć luksus

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC jako auto robi swoje. Ma dużą baterię, rozsądne zużycie i szybkie ładowanie. Mercedes podaje ładowanie 10-80% w 27 minut dla EQS-a Limuzyny, a maksymalna moc ładowania DC do około 200 kW. Tylko że papier cierpliwie znosi wszystko, a polska ładowarka już nie zawsze.

W praktyce nadal trafiasz na słabszą moc, zajęte stanowisko, niedziałający słupek, aplikację, która akurat ma focha, albo ładowarkę, która zamiast 200 kW daje ci emocje znane z modemu z 2003 roku. Przykłady? Moc ładowania na poziomie 70 kW zamiast 160 kW, rozłączanie ładowania, anulowany proces – to wszystko sprawia, że nadal na elektryki patrzę krzywo, gdyż nie mam własnego słupka i muszę korzystać z tych publicznych. Problem nie leży po stronie EQS-a. Problem leży po stronie infrastruktury.

To ważne rozróżnienie. Przy wielu elektrykach narzekam na auto: za duże zużycie, za mała bateria, za słaby zasięg, zbyt wiele kompromisów. W EQS-ie narzekam głównie na otoczenie. Sam samochód jest przygotowany do dalekich tras znacznie lepiej, niż się spodziewałem.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Komfort: tu Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC pokazuje, kto rządzi

Największa siła EQS-a nie leży jednak w cyfrach. Leży w komforcie. To auto jest wybitnie fantastyczne w podróży. Wyciszenie jest obłędne. Naprawdę. Jedziesz szybko, a świat za szybami dzieje się jakby w oddzielnym filmie. Hałas opon, wiatr, droga, ciężarówki, miasto — wszystko zostaje na zewnątrz.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Zawieszenie pracuje miękko, dostojnie i bardzo „mercedesowo”. To nie jest auto sportowe i całe szczęście. EQS nie ma udawać AMG. Ma wozić tak, żebyś po 500 kilometrach wysiadł mniej zmęczony niż po kwadransie w przeciętnym crossoverze. I robi to świetnie.

Jakość wykonania? Poezja. Czy można oczekiwać czegoś innego po samochodzie, który w topowej, mocno doposażonej konfiguracji potrafi dojść do okolic 890 tysięcy złotych? Pewnie nie. Ale jedno to oczekiwać, a drugie dostać produkt, w którym naprawdę czuć luksus. Tu czuć. Mercedes może być krytykowany za różne rzeczy, ale kiedy chce zrobić komfortową limuzynę, nadal potrafi ustawić poprzeczkę bardzo wysoko.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Cena: kosmos, ale przynajmniej wiadomo, za co

EQS 580 4MATIC jest drogi. Bardzo drogi. Aktualny polski cennik dla odświeżonego EQS-a Limuzyny wskazuje ceny od 499 900 zł za EQS 450+, 526 900 zł za EQS 500 4MATIC i 624 900 zł za EQS 580 4MATIC, a konfiguracje z dodatkami potrafią szybko iść znacznie wyżej.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

A jeśli zaczniemy szaleć w konfiguratorze, robi się prawie 890 tysięcy złotych. To jest cena kosmiczna. Cena, przy której człowiek przestaje porównywać auto do innych samochodów, a zaczyna myśleć o mieszkaniach, apartamentach, działkach albo bardzo długich wakacjach.

Tylko że w EQS-ie przynajmniej czuć, że dostałeś coś wyjątkowego. To nie jest elektryczny SUV z dużym ekranem i wysoką marżą. To jest prawdziwa luksusowa limuzyna. Auto dla bardzo wymagającego klienta, który chce ciszy, komfortu, technologii, mocy, przestrzeni i efektu „wow” w kabinie. Czy to usprawiedliwia 890 tysięcy? Dla normalnego człowieka nie. Dla klienta w tej klasie — być może.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Utrata wartości: tu zaczyna się horror

No i dochodzimy do największego problemu. Utrata wartości. Nowy EQS w konfiguratorze może kosztować absurdalne pieniądze, ale rynek używanych egzemplarzy pokazuje coś brutalnego. Modele z 2022 roku. W wynikach Otomoto EQS 580 z przebiegiem 30-50 tys. km da się znaleźć w okolicach 300 tysięcy złotych. Przecież to auto więcej stało niż jeździło.

I to jest bolesne. Bo mówimy o aucie, które nowe kosztowało fortunę, a po kilku latach potrafi kosztować mniej niż dobrze wyposażony nowy SUV klasy średniej premium. Jeśli ktoś kupił EQS-a za bardzo wysoką kwotę, a potem patrzy na ogłoszenia używanych sztuk, może poczuć się tak, jakby Mercedes doliczył do ceny kurs szybkiego godzenia się ze stratą.

Z jednej strony to fatalna wiadomość dla pierwszego właściciela. Z drugiej — bardzo ciekawa dla drugiego. Bo EQS 580 za około 300 tysięcy złotych z małym przebiegiem zaczyna wyglądać jak niesamowicie kusząca limuzyna. Oczywiście nadal trzeba pamiętać o gwarancji, baterii, historii auta, kosztach serwisu i tym, że luksusowy Mercedes nigdy nie będzie tani w utrzymaniu. Ale relacja ceny używanego egzemplarza do jakości podróżowania robi ogromne wrażenie.

Najtańsze egzemplarze po drobnych uszkodzeniach można znaleźć od 184 tysięcy złotych, ale to już osobny temat dla ludzi o mocnych nerwach i dobrym blacharzu. Sam fakt, że takie ceny pojawiają się na rynku, pokazuje skalę spadku wartości.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Czy EQS jest lepszy od Klasy S?

To trudne pytanie i chociaż ja jako fan klasycznej motoryzacji wybrałbym wersję spalinową, muszę powiedzieć: to zależy. Klasa S nadal ma swój majestat. Spalinowa, klasyczna, dostojna limuzyna Mercedesa to wciąż symbol. Widzisz kogoś w Klasie S i wiesz, że to osoba, która odniosła sukces. To limuzyna dla kogoś, kto woli tradycyjne rozwiązania, a o gadżetach i nowinkach woli poczytać, a nie brać czynny udział w ich wdrażaniu. EQS daje coś innego: absolutną ciszę, elektryczną płynność, futurystyczne wnętrze (które zaimplementowano do najnowszej Klasy S) i efektywność, która w tym teście naprawdę mnie zaskoczyła.

Zobacz nasz test Mercedes-Maybach S680 z V12.

Gdybym miał jeździć głównie po Polsce i często spontanicznie, nadal gdzieś z tyłu głowy siedziałby lęk przed ładowarkami ale nie przed samochodem. Przed siecią. I to jest duży komplement dla Mercedesa. Bo w wielu EV wina leży po obu stronach: auto za dużo zużywa, bateria za mała, ładowanie takie sobie, infrastruktura słaba. Tutaj samochód jest naprawdę dopracowany. To Polska musi do niego dorosnąć.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

EQS 580 4MATIC to najlepsza elektryczna limuzyna, jaką jeździłem

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC to najlepszy elektryczny samochód, jakim jeździłem. A już na pewno najlepsza elektryczna limuzyna. Jest obłędnie komfortowy, niesamowicie cichy, świetnie wykonany i zaskakująco efektywny. Po 1500 km średnie zużycie 18,6 kWh/100 km w tak dużym aucie robi świetne wrażenie. 17 kWh przy spokojnej jeździe do 100 km/h? Rewelacja. 20,7 kWh po jeździe ze średnią 102 km/h? Bardzo dobrze.

Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC
Mercedes-Benz EQS 580 4MATIC

Czy ma wady? Oczywiście. Cena jest kosmiczna. Konfiguracja za prawie 890 tysięcy złotych brzmi jak żart dla ludzi, którzy nie sprawdzają stanu konta. Utrata wartości jest przerażająca. Infrastruktura ładowania w Polsce nadal potrafi zepsuć humor, a czasem całą trasę. Ale jako samochód EQS 580 jest wybitny. To elektryk, który pierwszy raz od dawna nie próbował mnie przekonywać ideologią. Przekonał mnie komfortem, ciszą, jakością i realną efektywnością. Nie udawał sportowca, nie udawał ekologicznej zabawki, nie próbował być SUV-em dla każdego. Był luksusową elektryczną limuzyną i w tej roli wypadł fantastycznie.

Czy kupiłbym nowego za prawie 890 tysięcy? Nie. Bałbym się utraty wartości bardziej niż rozładowanej baterii. Ale używany EQS 580 za około 300 tysięcy złotych? Tu zaczyna się robić bardzo ciekawie. Ten samochód jest absurdalnie drogi, ale używany może być genialną okazją.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Reklama