Jeep Wrangler Rubicon JL - ilość dżipa w dżipie

Jeep Wrangler Rubicon JL – ilość dżipa w dżipie

To całkiem zabawne, a może i nudne, ale… Myślisz – buty sportowe, mówisz – adidasy. Myślisz – terenówka, mówisz – dżip. Amerykańska marka bardzo mocno kojarzona jest z właściwościami terenowymi. Jeździłem trzecią generacją. Słuchałem country i czułem wręcz amerykańską motoryzację. Czwarta generacja, która pojawiła się w 2017 roku przyniosła sporo zmian. Głównie pod kątem nowych technologii. Dlatego też sprawdzam ile dżipa w dżipie posiada Jeep Wrangler Rubicon JL. To nadal prawdziwy twardziel, który nie boi się niczego, a może to SUV, który udaje terenówkę?

Kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów. Trochę głupie “gadanie”, ale coś w tym jest. Niegdyś Suzuki Vitara potrafiła objeżdżać niejeden trudny teren. Dziś boi się głębszej kałuży. W trzeciej generacji Wranglera miałem do dyspozycji co prawda wolne, ale amerykańskie i (zapewne) niezniszczalne 3,6 V6. Dziś, w czwartej generacji Jeep Wrangler Rubicon JL sprzedawany jest w Polsce z dwoma silnikami: dwulitrową benzyną lub dieslem o pojemności 2.2. Oczywiście USA to “inny świat” i tam standardowo w konfiguratorze pojawia się 3.6 V6, ewentualnie można wybrać 2.0. W ostateczności jest też 3.0 V6 w dieslu. O tym, że jest dziewięć wersji modelowych, gdzie u nas tylko trzy nawet nie wspominam. Widać, że raczej rynkiem dla Wranglera nie jesteśmy. W sumie nie tylko my, bo i w Niemczech, Francji, czy chociażby Rosji jest podobnie. Anglicy mają ich troszkę więcej, ale to tylko taka ciekawostka. Do czego zmierzam? Trochę obawiałem się, że dwulitrowy silnik benzynowy nie będzie się nadawał do Wranglera. W Stelvio niech sobie będzie, ale w terenówce, która ma wyciągnąć ten czołg z błota? Czy moje myślenie było błędnie? Oj, i to jak! 

Jeep Wrangler Rubicon JL – czwarta generacja wita nowoczesność

Dwa lata temu, czyli w sumie pod koniec jej życia poznałem generację trzecią opisaną kodem fabrycznym JK. Wspaniały to był czas, nie zapomnę go nigdy. To zderzenie z klasyczną, twardą, zimną, plastikową, czyli amerykańską motoryzacją. Te same dźwięki kontrolne, czy kolory na desce rozdzielczej, które znałem z Chryslera PT Cruisera, czy Dodge Caravana. No coś pięknego. Jednak czy tęskniłem za tym wszystkim po wejściu do kabiny czwartej generacji? Absolutnie! To tak jakbym dalej wmawiał sobie, że Nokia 3310 jest kozacka i wcale, ale to wcale nie potrzebuję dobrego aparatu, dostępu do maili, czy ogólnie sporego ekranu w smartfonie, który noszę w kieszeni. No sorry, ale chyba trzeba iść z duchem czasu. Tak też zrobiła grupa FCA tworząc nowoczesnego, ale nadal zachowującego właściwości terenowe Wranglera. To mi się podoba! O to chodzi! 

Nowoczesny, nie oznacza… delikatny

To nie jest tak, że skoro Jeep Wrangler Rubicon JL posiada szereg “gadżetów” umilających jazdę, to będzie rzeczywiście grzeczny jak owieczka. To nadal prawdziwa, zimna, męska wręcz terenówka “z krwi i kości”, która nie zatraciła swojego amerykańskiego charakteru. Nadal skręca tak, że lepiej nie mówić. Jest głośno, głównie przez opony M/T. Nadal jest dużo twardych elementów, czy gołej blachy. Czy mi to przeszkadza? Absolutnie! Jazda nim sprawia wielką, nieopisaną przyjemność. Szczególnie mając świadomość, że w każdej chwili mogę zjechać z asfaltu i przejechać przez prawdziwy teren, a nie jakiś tam szuter. Jeep Wrangler sprawia, że czujesz się wolny, ale i bezpieczny, bo przecież jedziesz czołgiem. W sumie to zabawne, bo dziś SUV-y udają terenówki, a Wrangler to terenówka, która trochę udaje SUV-a. 

Widok zza kierownicy jest świetny!

Jest jeszcze jedna fajna rzecz. Co prawda Wrangler stał się nowoczesny. Ma te wszystkie systemy bezpieczeństwa, daje nam przyjemność z jazdy. Ogólnie, nie jest w tyle jeśli chodzi o nowinki technologiczne. Muszę pochwalić producenta, że zachował jednak styl, który znany jest z poprzednich generacji. Po prostu – nie straci statusu legendy, podobnie jak w przypadku choćby Mercedesa Klasy G, Forda Mustanga czy Porsche 911. To auta tak charakterystyczne, że wręcz trudno je pomylić z jakimkolwiek innym modelem. 

Jeep Wrangler posiada światła, które sprawiają, że nie pomylisz go z żadnym innym autem.

Rozpoznasz go zawsze i wszędzie

Jeep Wrangler Rubicon JL pod kątem wyglądu niewiele różni się od poprzednika. Charakterystyczne reflektory, duże, ale płaskie nadkola, karoseria, która z dobrą aerodynamiką ma niewiele wspólnego. W testowanej wersji mogłem ściągnąć dach – zarówno przednią część (dzieloną na pół), jak i tył, razem z bagażnikiem. W prosty sposób możemy również pozbyć się drzwi. To super sprawa, bo możemy być bliżej natury. O ile nie boicie się błota i kurzu, który wtedy będzie dosłownie wszędzie. 

Jeep Wrangler Rubicon JL - ilość dżipa w dżipie

We wnętrzu natomiast zmian jest sporo, aczkolwiek oczywiście mówimy po prostu o aktualizacji, unowocześnieniu, a nie drastycznej rewolucji. Krótko mówiąc – fan Wranglera odnajdzie się w nim bez problemu. Wszystkie przyciski są umiejscowione tam, gdzie być powinny. Oprócz klimatyzacji (dwustrefowej) w centralnym miejscu kokpitu znajdziemy na przykład przyciski do blokady przedniej i tylnej osi. Jest tam także przycisk odpowiedzialny za rozłączenie stabilizatora przedniego koła. Dzięki temu łatwiej będzie nam wjechać na dużą i twardą przeszkodę, np kamień. Ogólnie, według mnie widać znaczną różnicę w porównaniu do poprzedniej generacji. Zdecydowanie na plus. Wszystko jest przemyślane, zaprojektowane z pomysłem. Kupując Wranglera JL otrzymujesz nie tylko super auto z właściwościami terenowymi, ale też samochód, który nie jest “surowym dzikusem”, co czułem jeżdżąc poprzednikiem. To znaczy jest, ale nie zawsze.

Jeep Wrangler Rubicon JL to oczywiście rasowa terenówka. Bez dwóch zdań

Rubicon, czyli wersja, której praktycznie nie trzeba modyfikować, by wjechać w teren. Przede wszystkim użytkownik Wranglera w tym przypadku otrzymuje reduktor z przełożeniem 4,0:1. Jest też elektromechaniczna blokada osi, do wyboru: przedniej lub obu. Samochód oferuje prześwit na poziomie 255 mm. Głębokość brodzenia wynosi 76 centymetrów. Dlatego też myślę, że warto byłoby rozważyć montaż snorkela. Duże wrażenie robią 32-calowe opony M/T. Nie trzeba obawiać się o uszkodzenia podwozia, bowiem producent zamontował stalowe płyty które je osłaniają. Oprogramowanie zawiera różne informacje pozwalające nam ocenić stan auta podczas jazdy w terenie. To duże ułatwienie. Ściąganie poszczególnych elementów odbywa się za pomocą kluczy, które znajdują się w zestawie. Aby rozebrać dach należy pomóc sobie drugą osobą. Najlepiej, aby byli to raczej silni panowie, bowiem konstrukcja swoje waży. 

Jak wypada jazda w terenie? Jeep Wrangler Rubicon JL tak dobrze się spisuje, że czasami możemy być zbyt pewni siebie. Efekt uboczny? Długi spacer po traktor. Najlepiej jakiś silny, bowiem auto waży ponad dwie tony. Ogólnie błoto, duże koleiny, dość strome podjazdy nie robią na nim wrażenia. Oczywiście pamiętajcie, że w przypadku testowanego modelu mówimy o wersji czterodrzwiowej, dlatego też nie wjedziemy wszędzie. Po prostu auto może zawisnąć “na brzuchu”, przeszkadzać będą również kąty natarcia i zejścia. Tak czy inaczej, frajda, jaką daje Wrangler jest wręcz nie do opisania. Chcesz jechać dalej, głębiej i tam, gdzie inni nie pojadą. Krótko mówiąc – niezapomniane przeżycia, serio! Offroad wciąga. 

Jeep Wrangler Rubicon JL w praktyce

Dwa litry w benzynie, 272 konie mechaniczne, 400 Nm momentu. Czy to pojedzie? Oj pojedzie, i to jak! Jeep Wrangler Rubicon JL z tym silnikiem zaskoczy niejedno “sportowe” auto na światłach, bowiem oferuje przyspieszenie do setki na poziomie 7,6 sekundy. Zaskoczeni? Ja również! Szczególnie, że poprzednik z V6 pod maską był po prostu ociężały, powolny. Tutaj auto rwie się do przodu jak jakiś dzik – zarówno na asfalcie, jak i poza nim. Dlatego też nie musicie martwić się o to, że w terenie nagle zabraknie mocy. Oj, nie, nie zabraknie. Nawet dość strome podjazdy bez jakiegoś wielkiego rozpędu nie robiły na testowanym aucie dużego wrażenia.

Nieco gorzej wypadają niestety kąty natarcia i zejścia. Mówię tutaj o wersji dłuższej, z dodatkową parą drzwi. Natarcia to 36 stopni, zejścia 31,4. Rampowy wynosi 20,8 stopnia – niezależnie, czy mówimy o wersji 4 czy 2-drzwiowej. Dla porównania, wersja krótka ma kąt natarcia wynoszący 31,4 stopni, zejścia 36 stopni. Może się przydać średnica zawracania, bo różnie w terenie może być. Ta wynosi 12,3 m. 

Wróćmy jeszcze do silnika. Ile spala Jeep Wrangler Rubicon JL z 2.0 272 KM? Według mnie niewiele, szczególnie przy takich oponach. Średnia z testu wyniosła 10.5 litra na setkę. W terenie trzeba liczyć około 20 litrów, w mieście około 13, na trasie 9 – 10. Jak dla mnie wynik bardzo akceptowalny. Tym bardziej, że zbiornik paliwa mieści 81 litrów benzyny.

Czy Wranglera można używać jako auto na co dzień?

W sumie, to zależy od człowieka. Jednemu surowe wnętrze i huk z opon M/T nie będzie zupełnie przeszkadzał. Inny zacznie narzekać na… chociażby trudne wysiadanie i wsiadanie. O ile Wranglera uwielbiam i się wręcz w nim zakochałem, o tyle raczej nie chciałbym, aby był moim jedynym samochodem. Jest wystarczająco szybki, wygodny, ma pojemny bagażnik, ale to terenówka. Nie da takiego samego komfortu jak sedan czy SUV w przypadku dalekich podróży. Parkowanie w mieście? Według mnie wcale nie ma tragedii pomimo tego, że jest to duże auto. Z resztą pomoże między innymi kamera cofania. Ilość miejsca w środku? Uważam, że w cztery osoby można się śmiało wybrać w teren i nikt nie będzie narzekał. Bagażnik ma 533 litry, więc bez problemu spakujecie sporo sprzętu. Pomijając marudzenie, zagra dla Was bardzo przyjemne audio Alpine. Nawigować będzie dobre oprogramowanie, aczkolwiek ja i tak używałem Android Auto (tak, tak – Jeep Wrangler Rubicon JL posiada takie cuda techniki), a przy okazji będziecie czuli wyższość, bowiem każde inne auto będzie dla Was jakieś takie małe, śmieszne. Fajne uczucie, serio. 

Rodzina

Na koniec coś, o czym warto wspomnieć. Kupując Jeepa stajesz się częścią społeczności, która zrzesza fanów i właścicieli aut tej marki. Właściciele tych samochodów spotykają się, wymieniają doświadczeniami, jeżdżą wspólnie na wyprawy. Żeby nie było, posiadacze innych terenówek również, ale nie obraźcie się – Jeep do Jeep i tyle. Każdy Warto też zauważyć, że każdy Wrangler jest inny. Fajnie opowiedział o tym Kuba Wojewódzki podczas jazd z Terenwizją. Każdy jest modyfikowany indywidualnie, według fantazji użytkownika. Zresztą, wystarczy zobaczyć jak różne są te auta, np. na Instagramie.

Podsumowanie
Jeep Wrangler Rubicon JL wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. To świetna terenówka z krwi i kości, która za sprawą pewnych kroków producenta przestała być oldschoolowym autem. Zachowała na szczęście wszystkie właściwości terenowe. Ba, zostały one poprawione. Na upartego można z Wranglera korzystać na co dzień, dlatego też żona nie wyrzuci was z domu za to, że kupiliście jakiś traktor, który nadaje się tylko w pole. Wsiądzie do środka, zobaczy fajne wnętrze i przestanie marudzić, dzięki czemu będziecie na wygranej pozycji. Zapewniam - możecie być pewni, że tak się stanie. A kto wie, może przy okazji i ona polubi offroad, więc zyskacie pilota? Żeby was tylko nie wygryzła i nie zaczęła częściej prowadzić Wranglera w terenie, na to uważajcie.
Zalety
Właściwości terenowe
Komfort podróżowania
Wcale nie potrzebujesz V6-tki w terenie. Dwulitrowa benzyna też da radę
Wrangler to legenda i w tej kwestii nic się nie zmieniło
Nowoczesne wnętrze, sporo nowych technologii
Wady
Nie każdemu będzie pasował jako daily car
9.5
Wynik
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ
Pięćdziesiąta rocznica pierwszego lądowania człowieka na Księżycu
Pięćdziesiąta rocznica pierwszego lądowania człowieka na Księżycu