Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
211
Views

Napiszę to wprost. Jeśli mieszkasz w małym mieście, auto elektryczne nie jest dla Ciebie. I nie są to jakieś bajki, a moje obserwacje po kilku testach samochodów tego typu. Nie chcę wyjść na pesymistę, ale jak ma to tak nadal wyglądać, to ta cała elektryfikacja się nie uda. Przynajmniej nie w Polsce.

Sprawdzałem w swoim życiu wiele elektryków. Mam “za sobą” testy takich modeli jak VW ID.4, Nissan Leaf II, Ford Mustang Mach-E, Renault Mégane E-Tech, Nissan Ariya, Seres 3, i tak dalej. Było tych aut sporo i czy tego chcę czy nie, zapewne będzie ich więcej. Można więc założyć, że nie jestem totalnym amatorem jeśli chodzi o samochody elektryczne i nie jest to tekst marudy, który przesiadł się z dieselka i mu smutno, że nie może jechać szybko po autostradzie. Postanowiłem, że przedstawię swoje obserwacje po wspomnianych wielu testach. Jedno jest pewne – posiadanie auta elektrycznego w małym mieście jest bardzo uciążliwe. Oj bardzo.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Zacznijmy od początku – gdzie mieszkam?

Przez wiele lat mieszkałem w Rzeszowie, który jako-tako radzi sobie z elektryfikacją. To znaczy, nie jest to miasto marzeń posiadacza samochodu elektrycznego, bo żadna lokalizacja w Polsce takową nie jest, aczkolwiek “da się przeżyć”. W pewnym momencie życia postanowiłem przeprowadzić się do Stalowej Woli. To miasto w moich rodzinnych okolicach, które wydaje się być w miarę nowoczesne. Rząd mocno “pompuje” tu pieniądze, ponieważ mamy przede wszystkim ogromne przedsiębiorstwo – HSW. Do tego dochodzi masa innych firm, nawet tych zagranicznych, które inwestują w okolicach. Przykłady? Trwa budowa bardzo dużej fabryki należącej do firmy z Korei Południowej, która będzie tutaj tworzyć podzespoły do baterii, które docelowo będą instalowane w autach elektrycznych – chyba Hyundai z tego co kojarzę.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

W końcu miasto jest położone w Centralnym Okręgu Przemysłowym. Jak widać, pod kątem biznesowym w Stalowej Woli dzieje się sporo. Włodarze miasta również angażują się w jego rozwój ale i zadowolenie mieszkańców. Jest wiele parków, w okolicach sporo lasów. Ścieżek rowerowych wręcz nie zliczę. Przede wszystkim, to liczące blisko 60 tysięcy mieszkańców małe miasto jest naprawdę przyjazne dla ludzi. Przynajmniej tak mi się wydaje po wielu miesiącach, które już tu spędziłem. Wróćmy jednak do samochodów elektrycznych, których jest tu naprawdę mało. Dlaczego? Wystarczy pojeździć takim przez tydzień, by znać odpowiedź.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Małe miasta w Polsce nie są gotowe na auta elektryczne

Ostatni tydzień spędziłem z Fordem Mustangiem Mach-E. Auto było wyposażone w dużą baterię 98 kWh. To oznacza, ze w praktyce, jeśli akumulator był naładowany do pełna, mogłem przejechać około 500 kilometrów. Bajka, prawda? Duży, elektryczny SUV i taki wynik. Oczywiście, aby faktycznie osiągnąć taki zasięg musicie spełnić od groma warunków. Przykłady? Jazda ekonomiczna – bez agresywnego naciskania akceleratora przyspieszenia (a 351 KM kusi). Do tego odpowiednia temperatura – nie za zimno, nie za ciepło. Tak aby nie uruchamiać ani ogrzewania ani klimatyzacji. Oczywiście, nie zapominajmy o uwarunkowaniu terenu – najlepiej, jeśli będzie płasko, bez wiatru, bez deszczu. Na koniec temat prędkości – jeśli jeździcie po mieście – wiadomo, max 60 km/h. Poza miastem – 90 km/h. Drogi ekspresowe – sugeruję nie przekraczać 100 km/h.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Testowany Mustang zużywał średnio 20 kWh na 100 kilometrów. Czasami więcej – około 25 kWh, czasami udawało mi się uzyskać świetne wyniki na poziomie 16 kWh na 100 kilometrów. Przyjmijmy jednak, że z całego testu (pokonałem nim 1000 kilometrów), wyszło mi 20 kWh. Masa robi swoje. Auto waży 2,2 tony “na pusto”! Przyjmuję tutaj wartości z Mustanga, ale równie dobrze mógłby być to Leaf II czy Mégane E-Tech, którego testowałem w zimie – wtedy zużycie było o wiele, wiele wyższe. Nie chodzi mi w przypadku tego tekstu o konkretny model, a ogólnie o samochody elektryczne w małych miastach. Tak czy inaczej, może i zasięg jest “imponujący”, jednak w końcu przyjdzie ta chwila, gdzie będziecie musieli naładować baterię. I tu zaczynają się schody.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Jesteś “blokersem” i mieszkasz w małym mieście? Powodzenia w ładowaniu auta

Wracamy do Stalowej Woli. W tym mieście mamy trzy publiczne ładowarki. W teorii wygląda to naprawdę dobrze. Przynajmniej na ten moment, gdy samochodów elektrycznych jest bardzo mało. Przy centrum handlowym ulokowano GreenWay o mocy 50 kW. Następnie, w mieście, prywatny inwestor zainstalował za pośrednictwem Elocity ładowarkę o mocy 150 kW (robi się coraz ciekawiej). Ostatnia ładowarka, w okolicy, w której mieszkam oferuje “zawrotne” 22 kW. Wygląda więc na to, że nie ma się czym przejmować, prawda? W teorii tak. W praktyce nie jest już tak kolorowo.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Przeanalizowałem ceny poszczególnych ładowarek by wybrać tą odpowiednią. Stwierdziłem przy okazji, że nie podliczam żadnych abonamentów, które ma np. GreenWay – przecież jeżdżąc autem spalinowym nie dopłacasz np. do Orlenu, żeby na tej stacji mieć taniej, prawda? Używałem więc ładowarek tak, jak stacji paliw. Sprawdzałem gdzie może być najtaniej i tam też chciałem się wybrać. Jak to wygląda cenowo?

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Cennik ładowarek publicznych w Stalowej Woli

  • GreenWay – 50 kW: 2,95 zł / kWh oraz 0,40 zł za minutę, po 60 minutach ładowania.
  • Elocity – 150 kW: 2,58 zł / kWh oraz 49,80 zł za godzinę jeśli po ukończonym ładowaniu nie odłączycie auta.
  • Elocity – 75 kW: 2,19 zł / kWh oraz 49,80 zł jak wyżej.
  • Vely – 22 kW: 1,99 zł / kWh oraz 4,92 zł za godzinę, jeśli nie odłączycie auta po ukończonym ładowaniu.

Jak widać, wcale nie jest tak tanio, jak wszyscy chwalą. Szczególnie cenowo nie popisuje się GreenWay, który jest po prostu mega drogi. Zakładając, że auto zużywa mi 20 kW na 100 kilometrów, koszt przejechania tego odcinka może wynosić od 39,80 zł do 59 zł (jeśli naładuje się faktycznie w godzinę – a tego na pewno z ładowarką 50 kW nie zrobię). To tak, jakby samochód z silnikiem benzynowym palił około 9 litrów paliwa. O ile dobrze liczę. No, chyba, że ładujecie tym najtańszym prądem – wtedy wychodzi około 6 litrów, ale auto ładować będzie się około 7 – 8 godzin.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Ładowanie auta elektrycznego w małym mieście – testy praktyczne

Wszyscy dobrze wiemy, że nikt nie chce tracić czasu na ładowanie auta. Chcemy, by proces ten był sprawny. Dlatego można czasami przymknąć oko na różnicę na poziomie 12 zł na 100 kilometrach, jeśli porównamy ceny Elocity i Vely, prawda? Fakt, w skali miesiąca robi się już spora kwota, ale przyjąłem, że mogę się zdecydować na wykorzystanie tej droższej, ale za to o wiele szybszej ładowarki – auto mam na tydzień. Podjechałem więc Mustangiem pod stację Elocity, która miała ładować auto z mocą 150 kW. W teorii nie powinienem spędzić w tym miejscu więcej niż 40 minut. W praktyce, no właśnie. W praktyce okazało się, że ładowarka ładuje auto z prędkością 18 – 19 kW. Nie dość, że byłoby drogo, to jeszcze długo.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Zadzwoniłem na infolinię i dowiedziałem się, że przyjedzie technik, który sprawdzi o co chodzi. Może jutro, może za kilka dni. No cóż, podobno poszło sprawnie, bo po kilku dniach zadzwonił konsultant, który poinformował mnie, że ładowarka już działa. Stwierdziłem, że spróbuję – niestety, bez zmian. Nadal auto ładowało się wolno. Musiałem więc zrezygnować z usług tego słupka. Alternatywy? Albo drogo, albo długo. I tak jechałem do galerii handlowej, więc podpiąłem na chwilę auto. W 45 minut naładowałem 31 kWh, które dało mi dodatkowy zasięg na poziomie 150 kilometrów. Ile za to zapłaciłem? 92 zł.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Wycieczka do sąsiedniego miasta

W niedzielne popołudnie ma niewiasta stwierdziła, że warto byłoby wybrać się do bardzo fajniej restauracji Gustum w Tarnobrzegu (szczerze polecam!). Mamy spory zasięg, a tak się składa, że w Tarnobrzegu jedyna ładowarka na całe miasto znajduje się właśnie przy tej restauracji. Działa tu również hotel, więc zapewne właściciel sam zamontował słupek dla ewentualnych klientów jeżdżących autami elektrycznymi. Mowa o ładowarce oferującej zawrotną moc 22 kW. Nie liczyłem więc na mocny przypływ mocy, aczkolwiek skoro już jestem w tym miejscu doszedłem do wniosku, że warto byłoby podłączyć samochód. Zawsze to kilka kilometrów zasięgu więcej.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Uruchamiam aplikację, czekam na połączenie i… nic. Pojawia się komunikat “upłynął czas na podłączenie”. Cóż, pozostaje mi telefon na infolinię Elocity. Dobrze, że działa od 6 do 24 w każdy dzień tygodnia. Technik zresetował słupek, ja podłączyłem samochód i rozpocząłem ładowanie. Miejcie jednak na uwadze to, że taka ładowarka rozpędza się maksymalnie do 11 kW, więc przez tą godzinę zyskałem tego prądu tyle, co nic. Trudno – spędziliśmy miło czas i pojechaliśmy do domu.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Kolejne podejście do szybkiego ładowania

Jestem cierpliwy. Staram się sprawdzić kilka raz coś, co nie działa poprawnie. Dlatego też mając około 20% baterii (auto zasugerowało abym poszukał ładowarki) znów udałem się do Elocity, by szybko naładować Mustanga. Niestety, o 150 kW mogłem zapomnieć – jak na złość znów ta ładowarka nie działała. Auto po raz kolejny wyświetliło komunikat o awarii ładowarki. Zbliżał się wieczór, a nawet i noc, dlatego stwierdziłem, że jadę do tej najsłabszego słupka. Dlaczego? Mam od tego miejsca niecały kilometr do domu, dlatego po prostu, przejdę się i po kilku godzinach wrócę po samochód. Kilka minut po godzinie 20 podpiąłem auto do ładowania. Samochód poinformował mnie, że 100% baterii uzyskam około godziny 3:40.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Rzecz jasna, nie miałem ochoty na ustawienie budzika, by przed 4 nad ranem iść po samochód. Zdecydowałem więc, że po 23 pójdę po auto, a ewentualne braki w mocy doładuje innego dnia. Tak tez zrobiłem. Niestety, ładowarka jest ulokowana w takim miejscu, w którym jest mega ciemno. Są to po prostu pozostałości po starych fabrykach należących do Huty Stalowa Wola. Mieści się tam teraz wiele małych firm, dlatego w nocy liczba aktywnych lamp ulicznych jest znikoma. OK, ja sobie poradziłem i poszedłem po auto w tych ciemnościach, ale wyobraźcie sobie, że musi to zrobić wasza żona. Raczej niezbyt przyjemne doświadczenie.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Mieszkasz w małym mieście i chcesz mieć auto na prąd? Sprawdź, jak wygląda sprawa publicznych ładowarek

Tak się składa, że mieszkam na nowym osiedlu. Posiadam miejsce na parkingu podziemnym. Nie ma tam jednak żadnego gniazdka, z którego mógłbym korzystać. Całe szczęście, deweloper poinformował mnie, że złożył wniosek do PGE o to, by móc instalować gniazdka, które będą podpięte pod liczniki. Dlatego też, jeśli planujesz zakup elektryka i nie chcesz ciągnąć przedłużacza z balkonu na parking, zapytaj dewelopera, czy w przyszłości u Ciebie będzie taka możliwość. Należy mieć jednak na uwadze to, że nie każdy mieszka w nowym bloku z parkingiem podziemnym.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Większość Polaków zamieszkujących małe miasta żyje w tzw. wielkiej płycie, która była budowana w czasach Syrenek, Dużych Fiatów i tym podobnych wynalazków komunistycznej motoryzacji. Tam na cały blok przypada “trzy miejsca na krzyż”. Nikt tam nie myśli o żadnych słupkach do ładowania, tam liczy się znalezienie miejsca parkingowego. Ciekawy jestem co np. wójtowie czy burmistrzowie takich małych miasteczek planują zrobić w kwestii ładowania samochodów elektrycznych. Czas leci, a my jak zatrzymaliśmy się “w komunie”, tak jesteśmy w tym miejscu od wielu, wielu lat.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Auto elektryczne w małym mieście to udręka

Samochody elektryczne są coraz lepsze. Oferują coraz większe zasięgi, są bardzo przyjemne w prowadzeniu. W kabinie panuje cisza, a to przekłada się na wysoki komfort podróżowania. I co z tego, skoro przecież Polska nie kończy się na Warszawie, która jako-tako radzi sobie z ładowarkami. Jeśli mieszkasz w małym mieście, taki samochód elektryczny jest sporym problemem już teraz. Popatrz, w takiej Stalowej Woli mamy trzy ładowarki – jedna wolna, druga droga, trzecia nie chciała działać. Wiem, akurat tak pechowo trafiłem, ale jednak takie sytuacje mogą mieć miejsce. Co na to sąsiednie miasta? W Tarnobrzegu masz jedną ładowarkę 22 kW, która należy do hotelu. W Sandomierzu masz co prawda szybkiego GreenWay ale również jest tylko jeden słupek na całe miasto.

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Jak widzicie, auta, które miały zlikwidować smog w mieście, zupełnie do takiej lokalizacji się nie nadają. Nie dość, że tych stacji jest bardzo mało, to jeszcze koszt ładowania jest bardzo wysoki. I to ma zachęcić ludzi do przesiadki z samochodów spalinowych na elektryczne? Nie sądzę. Już nawet nie wspominam o wysokim koszcie zakupu takiego pojazdu – o tym wiemy wszyscy. Wystarczy popatrzeć na cennik IONIQ 6. Hyundai, który kosztuje 300 tysięcy złotych. To jakiś kosmos! No to może dostawczy elektryczny Nissan Townstar? Tutaj musicie celować w okolice 200 tysięcy złotych. Za zwykłego blaszaka!

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Elektryfikacja? Jakoś tego nie widzę

Wnioski nasuwają się same. Jeśli Unia Europejska chce wymusić na nas przesiadkę na elektryki, powinniśmy zacząć od zwiększenia dostępności miejsc do ładowania. Bez tego nikt o zdrowych zmysłach nie kupi auta na prąd, bo prawdę mówiąc nie będzie miał gdzie go naładować. I popatrzcie, mówimy o znikomej ilości samochodów elektrycznych w mieście. A co, jeśli byłoby ich np. 500 przy takiej samej ilości słupków? A co z jeszcze mniejszymi miejscowościami, gdzie jak już wspominałem, w przypadku bloków “z wielkiej płyty”, ledwo można wywalczyć miejsce parkingowe, a co dopiero myśleć o jakimś ładowaniu auta na prąd?

Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.
Mieszkasz w małym mieście? Zapomnij o aucie elektrycznym.

Dlatego też ten 2035 rok, w którym UE chce pozbyć się nowych samochodów spalinowych jest dla mnie nierealny. Szczególnie w przypadku naszego kraju. Może jako alternatywa, dodatkowe auto w rodzinie – tak. Ale jako główny pojazd do przemieszczania się – absolutnie. Wychodzi więc na to, że jeśli ktoś ma swój dom jednorodzinny, zamontowane panele fotowoltaiczne to fakt, może myśleć o aucie elektrycznym, bo jazda nim wyjdzie mu faktycznie tanio. Ale przecież to nie o to chodziło. To “blokersi” mieli przesiąść się na elektryki, by zlikwidować miejski smog. I jak mają to zrobić, skoro infrastruktura wygląda tak, a nie inaczej?

Kategoria artykułu
Motoryzacja
Daniel Laskowski

Jestem pomysłodawcą magazynu, który właśnie przeglądasz. Miałem okazję pisać treści dla wielu portali internetowych, a także gazet. Interesuję się nowymi technologiami, motoryzacją (przede wszystkim samochodami, chociaż coraz mocniej patrzę w kierunku motocykli typu bobber) oraz muzyką. Nie skupiam się jednak na jednym gatunku. Słucham zarówno jazzu, jak i muzyki elektronicznej. Na łamach MenWorld.pl zajmuję się zarówno tworzeniem treści, jak i zarządzaniem całym portalem.

    Możliwość opublikowania komentarza wyłączona.