Suzuki Across PHEV świat nie potrzebował marka owszem 10

Suzuki Across PHEV – świat nie potrzebował, marka owszem

To oczywiste, że Suzuki Across PHEV powstał z jednego, konkretnego powodu. Miał „zadowolić” europejskich urzędników, którzy mocno walczą o ekologię, a po ciężkim dniu pracy wsiadają do prywatnego odrzutowca. Przecież nie będą jeździli komunikacją miejską jak jakiś plebs.

Szczerze współczuję każdemu handlowcowi Suzuki. Powiedzcie mi, jak wielki musi mieć ta osoba dar przekonywania, by sprzedać Suzuki Across PHEV za 249500 zł, kiedy wystarczy udać się do salonu Toyoty po to samo, czyt. RAV4 PHEV kosztujące 219700 zł. Jeśli nie wierzycie, to cennik Suzuki Across PHEV jest tu. Z kolei cennik Toyoty RAV4 PHEV znajdziecie tutaj. Oczywiście, oprócz delikatnego liftu frontu i oprócz zamiany znaczków nie ma tu żadnych różnic. Po co więc opisywać auto z 2018 roku, które według Suzuki jest „nowością” z 2020 roku? Bo ten samochód jest po prostu fajny.

Suzuki Across PHEV - świat nie potrzebował, marka owszem
Suzuki Across PHEV - świat nie potrzebował, marka owszem 51

Świat nie potrzebował, marka owszem

Mógłbym napisać w skrócie. Chcecie poczytać recenzję Suzuki Across PHEV, włączcie pierwszą lepszą recenzję Toyoty RAV4 PHEV. Sojusz Toyoty i Suzuki to nie tylko sprzedaż gotowego rozwiązania, jakim jest ten bardzo fajny, hybrydowy SUV. Te auta są nawet produkowane w tym samym zakładzie Toyoty w Japonii. Mało tego, wykorzystują tą samą linię produkcyjną!

Mamy więc dwa takie same auta z innym znaczkiem. Wszyscy już raczej wiedzą, że nic nie dzieje się bez przyczyny i tak też jest w tym przypadku. Obie, japońskie marki potrzebowały czegoś, co jednym pozwoli się utrzymać na rynku (Suzuki i problemy z utrzymaniem niskich norm emisji itd.), drugim z kolei da możliwość handlu na „nowym terenie” (Toyota sprzedaje tanie modele Suzuki pod swoim brandem w Indiach).

Ogólnie Suzuki dobrze kombinuje, nawet wtedy, gdy urzędasy mocno chcą „wygryźć” japońską markę z europejskiego rynku. Przykładem jest choćby „przeróbka” Jimny na ciężarówkę. Świetne auto i przede wszystkim tanie nie mogłoby się utrzymać na rynku, bo przecież nie jest ekologiczne. Ale te wielkie, niemieckie SUV-y z hybrydami typu Plug-in, spalające 10 – 15 litrów benzyny zamiast katalogowych 1,5 – 2 na setkę to już jest fajna ekologia, prawda? Jak widać, są równi i równiejsi i lepiej się oszukiwać zamiast faktycznie wspierać dobrą motoryzację. No cóż, pieniądz rządzi światem.

Hybrydowy SUV, którego nie da się nie lubić

To całkiem zabawne, ale przecież w porównaniu do europejskich aut, te japońskie często sprawiają wrażenie, jakby były trochę do tyłu. A jednak są lubiane i chętnie kupowane. I tak też jest z Suzuki Across PHEV. Ładny wygląd, sporo przestrzeni, klasyczne, a zarazem oferujące wszystkie nowości wnętrze. Dodajmy do tego bardzo dobre, wręcz rewelacyjne osiągi i niskie spalanie. I tak też wygląda przepis na sukces sprzedażowy. Dlatego RAV4 było w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się samochodów nowych w Polsce. Wynik? Blisko 11 tysięcy sztuk.

A co na to Suzuki? Marce idzie bardzo dobrze, odnotowała w 2021 sprzedaż wyższą o 71,64% od roku poprzedniego. Szkoda tylko, że raczej nie chodzi o model Suzuki Across PHEV. Japońska marka sprzedała sporo crossoverów. Chodzi o Vitarę czy SX4 S-Cross.

Jak przekonać klientów do tego, by kupowali Suzuki Across PHEV?

Nie ukrywam, będzie trudno. Ba, jest trudno, bo przecież ten model jest sprzedawany już dwa lata. Wydaje mi się, że jedynym klientem, który skusi się na hybrydowego SUV-a Suzuki będzie wierny fan marki, który posiada już sporo pieniędzy. W porównaniu do cenników Swifta, Vitary i reszty, ćwierć miliona na Suzuki może być przecież lekkim szokiem. Inny pomysł? Duży rabat i świetna oferta finansowania ale przecież marka nie będzie dopłacała do interesu. No to może design? Przód jest nieco inny niż ten w Toyocie RAV4, więc może akurat ktoś, kto jest skłonny dopłacić kilkadziesiąt tysięcy złotych, zdecyduje się na Suzuki Across PHEV.

Dlaczego tak bardzo podoba mi się Suzuki Across PHEV?

To proste. Jest to bardzo przyjemny w prowadzeniu, równie dobrze wykonany i ekonomiczny, pomimo rozmiaru i wagi, hybrydowy SUV. Mamy przecież pod maską benzynowe 2,5 litra, które generuje 185 KM i 227 Nm momentu obrotowego. Trochę mało, prawda? Dodajmy jednak do tego silnik elektryczny, dzięki czemu łącznie zyskujemy 306 KM! A to przekłada się na sprint do setki w 6 sekund. Szok, prawda?

svg%3E
Suzuki Across PHEV - świat nie potrzebował, marka owszem 59

Następna rzecz to spalanie. Jeżdżąc spokojnie, na drogach krajowych, nie przekroczycie 8 litrów na setkę przy rozładowanym akumulatorze. A ten, naładowany do pełna, pozwala na przejechanie około 30 kilometrów. Akurat by „skoczyć” do pracy nie włączając nawet silnika spalinowego. W mieście średnim wynikiem będzie 8 – 9 litrów. Autostrada to oczywiście „pięta Ahillesowa” hybryd i niestety, tutaj wynik będzie oscylował w granicach 10 – 12 litrów na setkę.

svg%3E
Suzuki Across PHEV - świat nie potrzebował, marka owszem 60

Kolejną rzeczą jest komfort podróżowania. Układ kierowniczy pracuje naprawdę dobrze, w kabinie jest bardzo dużo miejsca, a wyciszenie nawet przy dużych prędkościach jest więcej niż poprawne. Fakt, deska rozdzielcza jest przestarzała i nie oszukujmy się, wygląda „niemodnie” i „nieaktualnie”, jednak tak jak w przypadku Hondy CR-V, można się do niej przyzwyczaić i zapomnieć. Tym bardziej, że mamy Apple CarPlay i Android Auto, chociaż ta rozdzielczość ekranu trochę boli.

Pozostając przy kabinie, nie sposób pominąć pojemny (490 litrów) i „ustawny” bagażnik, w którym zmieścicie sporo bagaży, nawet dla pięciu osób. A jak się podróżuje w piątkę? Przyjemnie, bowiem tunel środkowy jest niski, przez co trzy osoby „ulokowane” na tylnej kanapie znajdą sporo miejsca na nogi. Nad głową też im miejsca nie braknie, zapewniam.

Podsumowanie
Suzuki Across PHEV to udany samochód ale to chyba nikogo nie dziwi. Wszak, bazuje na sprawdzonej i solidnej konstrukcji. Auto ładne, komfortowe, bardzo dobre w prowadzeniu. Ale czy łatwo będzie znaleźć klienta, który zamiast RAV4 wybierze Acrossa? Jak widać na słupkach sprzedażowych po dwóch latach od premiery, łatwo nie jest. Jeśli jednak macie ochotę na solidnego, hybrydowego SUV-a i nie chcecie "jak wszyscy" jeździć "rawką", myślę, że warto udać się do salonu Suzuki. Niby to samo, a jednak coś innego, prawda?
Zalety
Ładny wygląd
Świetne osiągi
Wysoki komfort podróżowania
Wady
Droższy od bliźniaka Toyoty. Cóż, to auto nie dla Kowalskiego, a dla... Unii Europejskiej
Nieco przestarzały projekt deski rozdzielczej
8
Wynik