paradoks fermiego
paradoks fermiego

Paradoks Fermiego, czyli gdzie oni są?

28 listopada 2015 roku przypadła 61 rocznica śmierci genialnego fizyka. W wieku 37 lat otrzymał on Nagrodę Nobla za wytworzenie, a właściwie za odkrycie, nowych pierwiastków promieniotwórczych. Fizyka, którego proste pytanie zupełnie zmieniło podejście naszej cywilizacji do tematu inteligentnego życia pozaziemskiego. I choć dzisiaj nadal dryfujemy przez galaktykę samotnie, to jednak dzięki Enrico Fermiemu zyskaliśmy pewne podstawy prowadzące do kolejnych rozważań tego problemu. Problemu, który na pierwszy, a nawet drugi rzut oka wydaje się nie mieć logicznego uzasadnienia. Problemu, którego nazwa brzmi Paradoks Fermiego.

Często bywa tak, że dopóki ktoś znaczący nie zwróci uwagi na problem, to jest on marginalizowany. Tak samo było w przypadku poszukiwań życia pozaziemskiego. Społeczeństwo żyjące w czasach połowy dwudziestego wieku miało na głowie zbyt wiele problemów, aby zaprzątać sobie głowę tematem tak odległym i niepewnym, jak istnienie innych cywilizacji w głębokim kosmosie. Niemniej okazało się, że temat jest dość istotny, ponieważ przy ówczesnej wiedzy dochodziliśmy do sprzecznych wniosków. Nawet dzisiaj, 65 lat po zwróceniu uwagi na problem, nasza wiedza nie pozwala dojść do sedna sprawy w sposób logiczny.

paradoks fermiego

Prawdopodobieństwo, a rzeczywistość

Podstawowe zagadnienie sformułowanego przez Fermiego paradoksu polega na tym, że z matematycznego punktu widzenia Wszechświat powinien być zamieszkany przez całkiem pokaźną liczbę innych cywilizacji. Już w latach sześćdziesiątych minionego wieku naukowcy byli w stanie oszacować w przybliżeniu, z jak wielu gwiazd, planet i księżyców składa się nasz Wszechświat. Doktor Frank Drake, żyjący wciąż założyciel największego programu poszukiwania pozaziemskich cywilizacji SETI (o którym wspomniałem tydzień temu), kilkanaście lat po pytaniu Enrico stworzył równanie, które w teorii powinno przybliżyć nam, jak wiele cywilizacji istnieje obecnie we Wszechświecie. Przy najbardziej zaniżonych i pesymistycznych prognozach otrzymaliśmy liczbę dwustu pięćdziesięciu tysięcy. Łatwo sobie wyobrazić, że liczba ta robi wrażenie nawet w porównaniu z wielkością całego znanego nam Wszechświata. Dlaczego więc pomimo faktu, że od dobrych kilkudziesięciu lat prowadzimy nasłuch na wiele typów sygnałów, nie odkryliśmy jeszcze niczego, co stanowiłoby konkretny dowód na istnienie kosmitów?

Oczywiście nie można opierać tak złożonego problemu tylko na podstawie jednego równania, niemniej jednak daje ono sporo do myślenia. Niestety hipoteza nie może stać się teorią naukową, jeśli nie zostanie udowodniona praktyką wykluczającą wszystkie wyjątki. W obecnej sytuacji praktyka mówi nam, że znamy tylko jedną, w miarę rozwiniętą cywilizację. Dlatego też od czasów sformułowania paradoksu naukowcy starają się wyjaśnić, dlaczego wciąż nie odkryliśmy żadnej, lub dlaczego nigdy jej nie odkryjemy. Powstało naprawdę wiele wyjaśnień, mniej lub bardziej prawdopodobnych, ale na razie wszystko pozostaje w sferze spekulacji. Niemniej – Paradoks Fermiego jest naprawdę ciekawy i warto zapoznać się z niektórymi z nich.

paradoks fermiego

Jesteśmy samotni?

Najprostsze wyjaśnienie Paradoksu Fermiego mówi, że we Wszechświecie nie istnieje żadna cywilizacja, a my jesteśmy niesamowitym ewenementem. Teoria ta kłóci się jednak z tak zwaną zasadą kopernikańską, która wcale nie stawia nas na piedestale. Ot, jesteśmy po prostu kolejnymi żywymi organizmami na kolejnym kawałku skały krążącym wokół kolejnej gwiazdy. Najnowsze odkrycia egzoplanet podobnych do Ziemi są kolejnym krokiem w celu potwierdzenia tej zasady, przynajmniej jeśli chodzi o warunki konieczne do powstania życia.

Z drugiej jednak strony wiemy, że Błękitna Planeta liczy sobie kilka miliardów lat, a przez ten czas tylko nam udało się dojść do takiego poziomu rozwoju. Dinozaury królowały na Ziemi przez niemal 150 milionów lat i absolutnie nic z tego nie wynikło. Homo sapiens istnieje od zaledwie dwustu tysięcy lat, a więc 750 razy krócej niż dinozaury. Mimo to za pomocą nowoczesnego urządzenia czytacie teraz tekst, który jest przechowywany gdzieś w Internecie pod postacią zer i jedynek. Fascynujące, prawda?

Innym, znacznie bardziej realistycznym scenariuszem zgodnym z zasadą kopernikańską, jest sytuacja, w której cywilizacje upadają przed osiągnięciem wystarczającego poziomu rozwoju. Powodami mogą być naturalne kataklizmy mające źródło na planecie lub w kosmosie, ale także samozagłada. Pomyślmy teraz – jak wiele razy ludzkość stała na krawędzi doszczętnie wyniszczającej wojny? Jak niewiele brakowało, aby świat zamienił się w radioaktywną pustynię? Mamy więc teorię popartą dość konkretną, bo zastosowaną na własnym przykładzie praktyką, którą jednak w stu procentach potwierdzimy dopiero w momencie całkowitej anihilacji, czyli… oby nigdy.

paradoks fermiego

A może ktoś tu jest?

Znacznie więcej teorii dotyczy sytuacji, w których obce cywilizacje żyją we Wszechświecie, ale z jakichś powodów jeszcze nie udało nam się z nimi skontaktować. Jedno z wyjaśnień mówi, że gdzieś w głębi kosmosu istnieje bardzo rozwinięta cywilizacja, która zwyczajnie niszczy pozostałe, gdy te dojdą do pewnego stopnia rozwoju. Uzasadnienia możemy poszukać choćby w naszej własnej historii, kiedy to silniejsze państwa niszczyły słabsze w obawie, by te nie były w stanie im zagrozić w przyszłości. Jeśli okazałoby się to prawdą, to możemy tylko zastanowić się, ile jeszcze czasu nam zostało.

Inna teoria mówi o tym, że w kosmosie istnieje wiele cywilizacji, które nie chcą, lub nie mogą skolonizować większej ilości planet. Powodami mogą być sprawy czysto finansowe, ale też technologiczne, jak choćby w naszym przypadku. W praktyce oznaczałoby to jednak, że wszystkie te cywilizacje powstały mniej więcej w tym samym czasie, co nasza. Prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest jednak bardzo małe. Jeśli zaś chodzi o kwestię technologiczną, to działa ona w dwie strony. Bardzo prawdopodobne jest, że to my jesteśmy jeszcze zbyt mało rozwinięci, aby skontaktować się z innymi. Być może dla innych cywilizacji fale elektromagnetyczne nie są podstawowym narzędziem komunikacji, ale oprócz nich istnieją zjawiska, których jeszcze nie poznaliśmy. Sytuacja bardzo prawdopodobna.

paradoks fermiego

Rozwój technologiczny

W tej chwili nasze poszukiwanie obcych ogranicza się do tego, co znamy, albo co przewidujemy. Jednym z wyznaczników rozwoju jest zaproponowana już w 1964 roku Skala Kardaszewa. Opiera się ona na ilości wykorzystywanej przez cywilizację energii. Zgodnie z nią ludzkość wejdzie na pierwszy poziom rozwoju, kiedy zacznie wykorzystywać energię równą tej, którą produkuje nasze Słońce. Ciekawostką jest, że według Michio Kaku osiągniemy ten poziom już na początku przyszłego wieku. Jednakże jak to się ma do tematu istnienia obcych cywilizacji? Ano tak, że różne programy poszukują w tej chwili śladów działania technologicznych monumentów w rodzaju Sfery Dysona, o której sporo osób mogło usłyszeć jakiś czas temu.

Odkryto bowiem gwiazdę, która emitowała sygnały niepasujące do żadnego wzorca i – co ciekawe – przed podaniem wiadomości do opinii publicznej wykluczono naprawdę wiele teorii. W tej chwili rozważane są dwie główne – mało prawdopodobny rój komet lub jeszcze mniej prawdopodobny obiekt, który mógłby być właśnie Sferą Dysona. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest to, że naszej nauce brakuje jakiegoś istotnego elementu układanki. Niemniej – napotykanie takich problemów ma tylko pozytywne wpływy, bo prędzej czy później problem zostanie rozwiązany. Ale to taka mała dygresja – czas wrócić do głównego tematu.

paradoks fermiego

Odizolowani od reszty

Paradoks Fermiego usiłuje się wytłumaczyć także w sposób jawnie nas obrażający, jeśli można to tak ująć. Mianowicie chodzi o to, że Ziemia jest swego rodzaju klatką, w której żyją niczego nieświadome zwierzęta, odwiedzane przez o wiele bardziej zaawansowane cywilizacje. Czy kiedy przychodzimy do zoo, to zastanawiamy się, co żyrafa może chcieć nam powiedzieć? Na takiej samej zasadzie w tej chwili przez Układ Słoneczny może przelatywać prom turystyczny obcych, na którego pokładzie śmieją się z tego całego elektronicznego szumu generowanego przez naszą cywilizację. To trochę jak z człowiekiem i mrówkami – obserwujemy ich życie, możemy wiele o nich powiedzieć, ale może nie rozumiemy prostych sygnałów, którymi mrówki się z nami komunikują? Oczywiście filozofuję, ale proste analogie dobrze tłumaczą skomplikowane zjawiska.

Istnieje także prawdopodobieństwo, że gdzieś w mrokach kosmosu mądry przywódca lub przywódcy cywilizacji doszli do wniosku, że ewentualny kontakt z innymi rozumnymi istotami jest zbyt niebezpieczny, dlatego trzeba się odizolować od wszystkich. Rozumowanie to nie jest pozbawione logiki. Zastanawiający natomiast wydaje się fakt samego ukrycia, ponieważ dana społeczność istot musiałaby być bardzo, bardzo rozwinięta, aby całkowicie odciąć wszystkie generowane sygnały. Niemniej teoria ma sens, ale znów mamy paradoks. Jeśli istnieje ta druga cywilizacja, to powinna istnieć też trzecia, czwarta i trzydziesta ósma. Szanse, że wszystkie wpadły na ten sam pomysł izolacji, są już nikłe.

Wreszcie na zakończenie mamy teorię, popularną wśród wielu ludzi na całym świecie, która określana jest mianem teorii spiskowej. Brzmi ona – istnienie obcych jest ukrywane przez rządy państw. Zastanówmy się teraz na spokojnie, jak mogłyby wyglądać praktyczne aspekty tej sprawy. Może prowadzone są bardzo delikatne negocjacje? Może istnieje obawa, że gdyby wszyscy ludzie dowiedzieli się o istnieniu obcych, to na świecie zapanowałby chaos? Te scenariusze są równie prawdopodobne, co wcześniejsze hipotezy. Głupotą byłoby z marszu odrzucać je tylko dlatego, że jakaś grupa ludzi nazywa je teoriami spiskowymi.

paradoks fermiego

Jak temu zaradzić?

Wydaje mi się, że kluczem do rozwiązania problemów związanych z kolonizacją kosmosu jest przede wszystkim bycie cywilizacją zjednoczoną. W tej chwili, pomimo dość wysokiego poziomu rozwoju, balansujemy na krawędzi wojny. Albo – jak twierdzi coraz więcej osób – już bierzemy w niej udział. Nie wnikając w kwestie polityczne, w ten sposób daleko nie zajdziemy. Będziemy w stanie skolonizować Księżyc, Marsa, może jakieś inne planety, ale nie będziemy w stanie ich utrzymać. Różnice między poglądami niszczą każdy aspekt naszego teraźniejszego życia. Możemy sobie tylko wyobrazić, jak wiele nieporozumień mogłoby się pojawić, gdybyśmy mieli dodatkowo Wspólnotę Marsjan i Kółko Obrony Wolnych Lunarian.

Z naszej własnej historii może zatem wynikać prosty wniosek – nie jesteśmy cywilizacją wyjątkową. Wprost przeciwnie – jesteśmy tak samo głupi, jak wszystkie inne, które powstały przed nami, a które już zdążyły się unicestwić. Taki scenariusz niestety staje się coraz bardziej prawdopodobny, ale mimo wszystko mam nadzieję, że nie okaże się prawdziwy. Inaczej moglibyśmy podzielić los innych cywilizacji, które aż do ostatnich dni próbowały rozwikłać Paradoks Fermiego, zadając sobie proste, ale ważne pytanie – „gdzie oni są…?