Connect
To Top

BMW M140i xDrive – czerwony czyli szybki?

Sportowe auta kompaktowe, czyli tak zwane hot-hatche mają wielu fanów. Są zwrotne, lekkie i oczywiście bardzo szybkie. W cenowej półce premium możemy znaleźć BMW M140i xDrive, którym miałem okazję trochę pojeździć. Co oferuje nowość, która zastąpiła M135i? Postaram się opisać Wam moje wrażenia z jazdy tym naprawdę ciekawym autem.

Zmiany, spore zmiany, ale pod maską.

Zapewne ydechiększość testów jakie czytaliście dotyczyła BMW M135i. Niemieccy inżynierowie postanowili zrobić mały lifting wprowadzając nieco zmian w komorze silnikowej. Samo to, że w tak małym aucie mamy motor o pojemności trzech litrów już robi wrażenie. Poprzednie M1 posiadało 320 KM. Moc została podniesiona o 20 KM i 50 nM i takim oto sposobem BMW M140i posiada silnik 3.0 6-cylindrowy, rzędowy o mocy 340 KM (250 kW). Wyposażony jest w turbosprężarkę TwinScroll. Maksymalny moment obrotowy 500 Nm. Auto przyspiesza do setki w 4,6s lub 4,4 w wersji xDrive. Co ciekawe, motor ten występuje w BMW 1 wyłącznie w modelu M140i.

Producent deklaruje spalanie na poziomie 7,8 l/100 km w cyklu mieszanym. Nie jest ono zbytnio zakłamane, ale wątpię, aby posiadacze M1 jeździli w stylu mocno hmm ekonomicznym, aby osiągnąć taki wynik. Spodziewajcie się bardziej 10-12 litrów na setkę co i tak nie jest łatwe do utrzymania, kiedy wiesz, że Twoje auto potrafi naprawdę dużo i ciągle prowokuje do ostrej jazdy.

BMW M140i xDrive – co różni M od zwykłej wersji?

W zasadzie tego pytania tutaj nie powinno być. M w BMW sprawia, że stosunkowo spokojne auto staje się agresywne, chce po prostu jechać szybko. Bardzo szybko. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy nasi czytelnicy mogą znać się na motoryzacji.

BMW M140i posiada obniżony sportowy układ jezdny. Sprężyny i stabilizatory zostały przystosowane do tego motoru. Specjalnie skonfigurowany układ jezdny niższy o 10 mm, a także adaptacyjny sportowy układ kierowniczy sprawiają, że auto wręcz trzyma się drogi jak przyklejone. Testowana przeze mnie wersja posiadała opcjonalny napęd na cztery koła xDrive, który rozdziela moc na obie osie. Dzięki temu mniej wprawieni kierowcy mogą czuć się pewnie podczas jazdy. M1-ka posiadała 8-stopniową skrzynię biegów, która jest po prostu rewelacyjna. Pisał o tym Damian w teście BMW 330i xDrive. Ja tylko mogę potwierdzić jego słowa. Zmienia biegi płynnie, aczkolwiek w trybie sport potrafi dać mocnego kopa w plecy. Rozumie dokładnie kierowcę i jego zamiary. Jedziesz powoli? Auto ma około 2000 obrotów na minutę, chcesz przycisnąć? Błyskawicznie redukuje i czeka na Twoje rozkazy. Oczywiście jak na sportowe auto przystało, również BMW M140i posiadało funkcję Launch Control. Chcesz poczuć się jak na wesołym miasteczku? Właśnie takie wrażenia może zaoferować Ci M1-ka.

Auto rozpędza się błyskawicznie. Tak też powinno hamować. Testowany model posiada 18-calowe aluminiowe obręcze Double Spoke 436 M oraz tarczowe hamulce z czterotłoczkowymi zaciskami stałymi z aluminium z przodu. Tył natomiast ma zaciski dwutłoczkowe. Zarówno w przypadku felg jak i zacisków nie mogło zabraknąć charakterystycznego logo M. Zaciski malowane są kolorem niebieskim.

Stylistyka M.

Auto względem standardowej BMW 1 F20 znacznie się różni. Boczne wloty powietrza pasa przedniego posiadają srebrne ramki. Wygląda to naprawdę dobrze. Wspomniane wcześniej 18-calowe aluminiowe felgi w kolorze Ferric Gray posiadają opony runflat o rozmiarze 225/40 z przodu i 245/25 z tyłu. Zewnętrzne lusterka, oczywiście w aerodynamicznym kształcie również posiadają tą samą barwę co felgi i dodatki na pasie przednim. Auto posiada w wielu miejscach logo M informujące o tym, że M140i przynależy do rodziny M Performance.

Warto również wspomnieć o przepięknie „grającym” wydechu. Dwie końcówki wydechu w czarnym chromie idealnie pasują do tego auta. Układ wydechowy nie posiada tłumika środkowego. Wyposażony jest natomiast w przepustnice.

Stylistyka nadwozia

Pamiętacie poprzednią M1? Tą przed liftem. Według mnie była nijaka, po prostu brzydka. Inaczej jest z testowaną przeze mnie wersją. Lift w stosunku do M135i jest praktycznie znikomy i dotyczył głównie silnika. Dlatego też postanowiłem skonfrontować testowaną M140i z poprzedniczką.

Przede wszystkim warto przyglądnąć się reflektorom, które są teraz bardziej płaskie, a więc i szersze. Wyglądają równie dobrze jak świecą. Zmieniony został również grill – charakterystyczne nerki, a także delikatnie zmodyfikowany został zderzak. Z tyłu zmodyfikowano reflektory. Są większe, wzór LED-ów zdecydowanie ładniejszy. W dolnej części zderzaka wylądowały odblaski.

Stylistyka auta jest naprawdę ciekawa. Wiele przetłoczeń, agresywnie narysowana linia nadwozia – to wszystko pokazuje, że BMW M140i chce rzucać się w oczy. Wychodzi mu to bardzo dobrze, ponieważ wiele osób odwracało się za tym autem. Szczególnie, że testowana przeze mnie wersja posiadała naprawdę interesujący kolor nadwozia o nazwie czerwień Melbourne. Jako ciekawostkę powiem, że trzeba za niego dopłacić 3500 zł.

Trzydrzwiowe nadwozie przeznaczone jest bardziej dla osób, które będą podróżować najczęściej w pojedynkę, ewentualnie z pasażerem. Uważam osobiście, że jest ładniejsze od wersji czterodrzwiowej, jednak mniej praktyczne. Ale zaraz, zaraz. Kto się przejmuje praktycznością auta w M1-ce. Auto ma dawać frajdę z jazdy, a to, że ktoś będzie miał duży problem z wsiadaniem do tyłu, gdzie i tak miejsca jest naprawdę mało to już nie problem kierowcy.

We wnętrzu jak to w BMW. Elegancko, ale nie do końca ze smakiem.

Jeśli porównam sobie przykładowo wnętrze francuskiego Peugeota 3008 do BMW M140i to mogłoby się wydawać, że Niemcy oferują nam auto z poprzedniej epoki. Klasyczne zegary, podstawowe przyciski do regulacji dwustrefowej klimatyzacji, niewielki ekran do obsługi multimedialnego systemu. Wieje nudą, ale wiecie co? Osobiście wolę taką klasykę.

System iDrive działa bardzo dobrze. Uważam, że to chyba jeden z najlepszych systemów jakie znajdują się w autach. Działa sprawnie, jest bardzo intuicyjny. Śmiało mogę powiedzieć, że nawet laik poradzi sobie z nim w kilka chwil.

Drążek zmiany biegów znany jest już od dawna. Przypomina mi joystick z samolotów. Pasuje w M1-ce idealnie, ponieważ jeśli doczepilibyśmy mu skrzydła zapewne auto by po prostu odleciało w siną dal. Czerń połączona ze srebrnymi dodatkami wygląda bardzo dobrze. Nie znajdziemy tutaj jakiś mocno sportowych akcentów, aczkolwiek nie pogardził bym czerwonymi pasami bezpieczeństwa. Kierownica trzyma się świetnie, jej wygląd przypadł do gustu chyba każdej osobie, której prezentowałem to auto. Łopatki umieszczone tuż za nią są oczywiście zintegrowane z kierownicą, a ich obsługa jest bardzo wygodna.

Fotele (oczywiście sportowe) posiadają elektryczną regulację z opcją pamięci. Wyposażone są w podparcie lędźwiowe oraz funkcję podgrzewania. Trzymają nasze ciało bardzo dobrze, co jest ważne podczas pokonywania ostrych zakrętów. Nawet pokonanie jednorazowo 300-400 kilometrów nie jest żadnym problemem – nie zaobserwowałem bólu pleców podczas dłuższych podróży.

Niestety niesmak pozostawia słaba jakość materiałów jak na tą klasę auta. Wydając 267 tysięcy złotych za mały kompakt oczekiwałbym zdecydowanie czegoś lepszego niż skrzypiące plastiki pomalowane fortepianowym lakierem. Nie wspomnę o bardzo tandetnym plastiku w miejscu, gdzie zazwyczaj trzymamy prawe kolano. Oczekiwałbym jednak zdecydowanie czegoś lepszego.

Czas się przejechać.

Rozpisałem się na temat wyglądu, zmian w porównaniu do poprzedniej wersji. Czas sprawdzić jak jeździ się nowym BMW M140i xDrive. Na początek pozycja za kierownicą. Wygodne fotele posiadają (jak już wcześniej wspomniałem) spore możliwości konfiguracji ustawień. Dzięki temu zajmujemy naprawdę komfortową pozycję. Ustawienie kierownicy w dwóch płaszczyznach również pomaga w dobraniu najlepszej dla nas pozycji. Widoczność pomimo tego, że mamy do czynienia z małym autem nie jest ograniczona ponieważ słupki A, B oraz C nie są grube.

Odpalamy silnik, wybieramy na skrzyni pozycję D i ruszamy w drogę. Na początek tryb normalny. Skrzynia biegów zmienia kolejne pozycje bardzo szybko. Już po osiągnięciu nieco ponad 2000 obrotów wybiera kolejny bieg. Dzięki temu operując delikatnie pedałem gazu uzyskujemy niższe spalanie. Wnętrze jest dobrze wyciszone, a zestaw audio Harman&Kardon umila podróż. Niestety osoby z chorobą lokomocyjną mogą mieć problem podczas jazdy M1-ką. Zawieszenie jest twarde przez co czujemy każdy, nawet najmniejszy dołek, czy nierówność na drodze. Cóż, nie jest to limuzyna, żeby na to narzekać. Po prostu tak ma być i kropka.

Czas na tryb sport.

W trybie ciekawszym, czyli sportowym zmienia się charakterystyka auta. Staje się znacznie brutalniejsze. Podczas zmiany biegów czujemy kopnięcie w plecy, silnik kręci się do maksymalnych obrotów i bardzo szybko reaguje na naszą reakcję na pedał gazu. Układ kierowniczy, który jest bardzo precyzyjny stawia większy opór. Pokonywanie nawet bardzo ostrych zakrętów nie jest żadnym wyzwaniem dla M1. Auto trzyma się asfaltu jak przyklejone. Szybkie wejścia w zakręty powodują jedynie uruchomienie się kontroli trakcji i na tym koniec. Wychodzimy z zakrętu bez żadnego problemu. Co prawda jest to samochód naprawdę sportowy, jednak nawet mniej zaawansowani kierowcy poradzą sobie z prowadzeniem auta. Oczywiście jeśli zachowają zdrowy rozsądek. A nie jest to łatwe niestety. Auto kusi, aby przycisnąć na każdym kroku. Wejście w wyższe partie obrotów sprawia, że wydech wydaje z siebie piękny dźwięk, a przyciskanie ciała do fotela powoduje uśmiech na twarzy kierowcy i pasażerów.

Niestety pogoda nie pozwoliła na szaleństwo na torze, dlatego pozostaje mi jedynie domyślać się jak świetnie spisuje się to auto w takich warunkach. Być może będzie mi dane jeszcze kiedyś sprawdzić jego maksymalne możliwości.

Auto lubi prowokować. Napęd na cztery koła w BMW to nieporozumienie?

Problemem podczas podróżowania jest to, że nawet lekkie dodanie gazu znacznie zwiększa prędkość. Co ciekawe, nie jest ona tak bardzo odczuwalna, dlatego lepiej patrzeć na wskazówkę prędkościomierza aby uniknąć nieprzyjemności. Najlepiej uruchomić tryb ekonomiczny, włączyć ulubioną muzykę i relaksować się jazdą. OK, żartuję. Przecież to auto z rodziny M Performance. Nie sugeruję jaki tryb powinien najczęściej być używany. Zapewne się domyślacie o co mi chodzi.

Zapewne wiele osób powie, że BMW powinno posiadać napęd na tył. Szczególnie w typowo sportowym aucie jakim jest M1. Muszę przyznać, że mi podczas jazdy wcale nie przeszkadzał napęd na cztery koła xDrive. Ba, nie wyczuwałem podsterowności. Napęd rozdzielany jest na obie osie tak, że jeśli naprawdę chcemy pojechać bokiem to M1 nam to umożliwi. Co prawda nie będzie to tak oczywiste jak np. w przypadku M2, które ma napęd tylko na tył. Osobiście jednak uważam, że 4×4 jest bardzo przydatny, szczególnie podczas szybkiego pokonywania zakrętów, ponieważ uzyskujemy o wiele lepszą przyczepność, a co za tym idzie lepsze czasy na torze. Jeśli się mylę lub macie inną opinię na ten temat dajcie znać w komentarzach.

Podsumowanie

Czas spędzony z BMW M140i uważam za bardzo udany. BMW reklamuje się sloganem „przyjemność z jazdy” i nie są to wcale przesadzone słowa. Auto spisywało się naprawdę fantastycznie – zarówno w trasie, jak i w mieście. Sportowy styl modelu M1 sprawia, że frajda z jazdy jest bardzo wysoka, a wysiadanie z auta jest jednym ze smutniejszych momentów. Zmiany w porównaniu do wersji M135i sprawiły, że auto jest jeszcze szybsze. Według producenta M140i pali mniej, jednak czy kogoś to interesuje w aucie sportowym?

BMW M140i xDrive w wersji 3-drzwiowej kosztuje niemało. Cena startuje od 205 800 zł. Wyposażenie opcjonalne w skład którego wchodziły między innymi takie dodatki jak ogrzewanie kierownicy, szklany dach, BMW ConnectedDrive Plus, pakiet Convenience Plus czy pakiet Business Class podniosły cenę o… 61 583 zł. Ostatecznie auto w prezentowanej wersji kosztowało 267 383 zł brutto. Nie mało jak na kompakt, jednak jeśli ktoś dysponuje sporym zasobem gotówki i chce mieć auto, którym będzie mógł poszaleć to jak najbardziej będą to dobrze wydane pieniądze.

Jeśli interesuje Was leasing auta to producent oferuje nawet dla klientów indywidualnych dość ciekawą opcję finansowania o nazwie BMW Comfort Lease. Przykładowo dla testowanego przeze mnie modelu opłata wstępna wynosi 25% wartości auta czyli 66 845,75 zł. Okres leasingu wynosić będzie 36 miesięcy, a rata miesięczna brutto wynosić będzie 3 609,16 zł. Gwarantowana wartość końcowa to 39,55%, a więc 105 760,27 zł.

Jeśli tylko będziecie mieli okazję to warto udać się do salonu aby sprawdzić możliwości M140i na własnej skórze. Niezapomniane wrażenia gwarantowane.

 

 

More in Motoryzacja